Kwestia powstania życia na naszej planecie od setek lat zaprząta umysły badaczy. Choć już od jakiegoś czasu mniej więcej wiadomo, kiedy doszło do tego przełomowego wydarzenia, to, jak to się stało, nadal pozostawało w sferze domysłów. Teraz, dzięki eksperymentowi niemieckich chemików z Uniwersytetu Technicznego w Monachium, możemy wreszcie powiedzieć nie tylko, kiedy miały miejsce, ale i jak wyglądały pierwsze chwile życia na naszej planecie. Szczegóły przeprowadzonego przez badaczy doświadczenia publikuje dzisiejszy numer pisma „Science”.
W swoim doświadczeniu prof. Günter Wächtershäuser spróbował odtworzyć w probówkach warunki, w jakich mogło dojść do narodzin życia - informuje DZIENNIK. W roztworze o odpowiednim pH wymieszał różne związki nieorganiczne i pierwiastki, w tym nikiel oraz żelazo. Mieszaninę podgrzano do temperatury 80 lub 120 stopni Celsjusza, czyli takiej, jaka mogła panować przed miliardami lat, a jaką świetnie znoszą niektóre z żyjących dzisiaj mikroorganizmów, np. termofilne bakterie i archeony. Po wyregulowaniu ciśnienia oraz sprawdzeniu kwasowości badacz pozostawił chemiczny koktail na 10 dni.
Po tym czasie mieszankę zamrożono, odwodniono, a pozostały mikroosad poddano dokładnej analizie za pomocą chromatografu gazowego oraz spektroskopu (oba urządzenia umożliwiają poznanie dokładnego składu chemicznego mieszanin wraz z odsetkiem poszczególnych substancji). Ku radości uczonego w pozostawionych w spokoju probówkach faktycznie pojawiły się aminokwasy oraz inne związki organiczne, przede wszystkim proste alfa-aminkowasy, np. glicyna. W ten sposób uczeni dowiedli, że w laboratorium rzeczywiście doszło do ewolucji formy związków. Co ważne, reakcje były autokatalityczne, czyli same się napędzały - tłumaczy DZIENNIK.
W trakcie eksperymentu badacz odtworzył zatem cały proces powstawania enzymów z mieszaniny różnych związków nieorganicznych. Co więcej, życie nie potrzebowało nadnaturalnej interwencji
czy energetycznego zastrzyku, np. w postaci wyładowania elektrycznego, jak zakładały niektóre teorie biogenezy. "Sądzimy, że energia niezbędna do tworzenia nowych związków mogłaby
być odrzutem, produktem ubocznym samych przemian, i nie trzeba by jej dostarczać z zewnątrz, co doskonale potwierdził nasz model" - mówi Wächtershäuser.