Japońska prokuratura podejrzewa, że Polka działała w gangu przemytniczym. Kilka dni przed nią na tym samym lotnisku wpadł Brytyjczyk, który podobnie jak ona miał torbę wypchaną amfetaminą. Oboje przyznali się, że przyjęli zlecenie gangsterów z Holandii, bo są bezrobotni i chcieli szybko zarobić pieniądze.
Polka siedzi w japońskim areszcie już dobre trzy tygodnie, jednak do tej pory policja utrzymywała to w tajemnicy. Chciała wyłapać innych przemytników z Europy. Czy udało się zgarnąć jeszcze innych narkotycznych kurierów? Tego nie wiadomo.