Dziennik Gazeta Prawana logo

11 osób w szpitalu po bójce czeczeńskich rodzin

12 października 2007, 14:01
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Zaczęło się niewinnie - od ulicznej sprzeczki dwóch mężczyzn. A przerodziło w bitwę na tysiąc żołnierzy. Tyle że nieumundurowanych. I niemających nic wspólnego z wojskiem i wojną. Po prostu dwa zwaśnione czeczeńskie rody postanowiły rozstrzygnąć spór.

Na ulicy miasta Urus-Martan pokłóciło się dwóch przedstawicieli rodzin Jusupowów i Dakajewów. Nie mogli dojść do porozumienia i rozeszli się. Ale tylko na chwilę.

Po jakimś czasie obaj wrócili. Ale już nie sami. Każdy przyprowadził kilkuset krewnych i znajomych. I się zaczęło. Walka na noże i pistolety. Cud, że nikt nie zginął.

Władze Czeczenii i miasta uznały, że to "zwykła sprzeczka" i się nie wtrącały. A o co poszło? Nikt tego nie pamięta. Ale jakie to ma w sumie teraz znaczenie...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj