Tragiczna pomyłka, czy nieliczenie się z ofiarami? W Iraku wciąż wojna zbiera tragiczne żniwo. W amerykańskim nalocie zginęły trzy kobiety i dwoje dzieci.
O szóstce ofiar mówi lekarz ze szpitala w Ramadi na zachodzie kraju. Policja twierdzi, że było ich pięć, zaś sami Amerykanie - że nie potrafią oszacować liczby cywilów, którzy ucierpieli w porannym nalocie.
Armia USA tłumaczy się, że musiała odpowiedzieć na ataki rebeliantów. Jej siły w Ramadi ostrzeliwano kilkakrotnie i dowódcy postanowili zlikwidować napastników.
Ale do tych wydarzeń doszło w piątek. Amerykańska rzeczniczka wojskowa zarzeka się, że w sobotę lotnictwo już nie atakowało. Skąd więc wzięły się pociski, od których zginęły kobiety i dzieci?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|