Aż 20 godzin siedział na dachu więzienia Mario M. Groźny przestępca, oskarżony o zgwałcenie 13-latki, wyrwał się strażnikom i wlazł na dach drezdeńskiego zakładu karnego.
Nie wiadomo, czy chciał popełnić samobójstwo, czy tylko chciał wymusić zwolnienie z więzienia i zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym. Przez 20 godzin policyjny psycholog namawiał mężczyznę, żeby wreszcie zszedł. A jakby próbował ucieczki, to czekali na niego antyterroryści. Wreszcie poddał się i zszedł z dachu.
W poniedziałek zaczął się jego proces. Prokuratura oskarża go, że porwał, a potem wielokrotnie zgwałcił 13-letnią dziewczynkę. Dopiero po kilku miesiącach horroru dziecko uratowała z rąk bandyty policja.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|