Wydaje się, że Rosjanin nie ma szans na przeżycie. Szpital na razie nie potwierdził tych informacji, jednak lekarze nie ukrywają, że stan Litwinienki jest bardzo ciężki. Okazało się, że otruto go nie talem, tylko jakąś radioaktywną substancją. Wypadły mu wszystkie włosy, a systemy nerwowy i obronny organizmu są ciężko uszkodzone. Dokładnie tak, jakby długo był w silnie napromieniowanym miejscu.
Brytyjska policja sprawdza, kto mógł Litwinienkę otruć. Tymczasem ci, których się o to oskarża, czyli rosyjscy wywiadowcy, odrzucają wszelkie oskarżenia. "Litwinienko nie jest na tyle ważny, by psuć przez niego stosunki brytyjsko-rosyjskie" - powiedział Siergiej Iwanow, rzecznik rosyjskiego wywiadu.
Byłego rosyjskiego agenta otruto pierwszego listopada. Tego dnia Litwinienko spotkał się z Włochem, Mario Scaramellą. W czasie obiadu w barze sushi Rosjanin dostał do ręki listę ludzi, mieszkających w Wielkiej Brytanii i we Włoszech, których chce się pozbyć Kreml. W spisie miało być i nazwisko Litwinienki, i samego Mario Scaramellego. Ale nie chciał podać innych osób, które na swój celownik miał wziąć Kreml.
Od kiedy tylko były rosyjski szpieg trafił do szpitala, wszystkie oczy kierują się właśnie na Moskwę. Bo Litwinienko, były agent Moskwy, naraził się już Kremlowi parę razy. Nie tylko w 1998 roku, gdy uciekł do Anglii i oskarżył swych szefów o to, że chcieli, by zabił jednego z magnatów, Borysa Bieriezowskiego. Potem spotykał się z emigrantami z Rosji zbierając dowody na to, że Kreml łamie prawa człowieka. A na koniec badał, komu mogło zależeć na zabójstwie słynnej niezależnej dziennikarki, Anny Politkowskiej.