Pierwsze takie kamery trafią na ulice miasteczka Groningen. Policja zamocuje je przy uliczkach, na których zdarza się najwięcej bójek. W ten sposób mundurowi będą wiedzieli, że kilku bywalców lokali chce zaszaleć na ulicy, zanim jeszcze zaczną się bić na dobre. I od razu wyślą tam swoich ludzi.
System wymyślili naukowcy z uniwersytetu w Groningen. Agresywny głos ma specyficzną częstotliwość, którą wyłapują mikrofony. Na normalną rozmowę urządzenia nie reagują.
To jednak nie koniec podsłuchów. Bo holenderskie władze chcą mieć takie kamery z mikrofonami w całym kraju. Oczywiście obywateli nikt się o zdanie nie pyta. Przecież władze podsłuchują dla ich dobra. Tylko co potem? Mikrofony, które wyłapują rozmowę o agresji wobec kanarków? Czy przypadkiem troska o obywateli nie zmieni Holandii w państwo policyjne, rodem z najgorszych koszmarów science fiction?