Otaczali ją faceci w czerni. A mimo to ją okradziono. Córka prezydenta Stanów Zjednoczonych - Barbara Bush - straciła w Buenos Aires (Argentyna) torebkę z portfelem, telefonem komórkowym i tym wszystkim, co młoda kobieta może mieć.
Oczywiście ochroniarze panny Bush nie chcą się przyznać, że przeoczyli złodzieja. I zapewne to samo kazali mówić argentyńskim policjantom. Bo ci też nic nie mówią o kradzieży. Ale jak donosi dziennik "La Nacion", Barbara straciła swoją torebkę, kiedy zajadała się smakowitą kolacją w restauracji, w zabytkowej części miasta.
Ale ani ona, ani jej siostra bliźniaczka - Jenna, ani nawet ochroniarze początkowo tego nie zauważyli. Tak jak obstawy córek Busha nie tłumaczy nic, tak Jenna i Barbara mają wytłumaczenie. W końcu w sobotę będą obchodzić swoje 25. urodziny. Więc na głowie mają ważniejsze rzeczy niż pilnowanie torebek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|