Lekarze nie nadążają opatrywać zmasakrowanych ludzi. Do tej pory do szpitali trafiło 256 osób. Po ulicach pędzą karetki i wozy wypełnione żołnierzami, coraz z różnych stron szyickiej dzielnicy słychać strzały. To najkrwawsza seria od czasu, gdy Amerykanie opanowali Irak wiosną 2003 roku.

Nie pomogła godzina policyjna ani zamknięcie lotnisk. Terroryści brutalnie zaatakowali. Rano eksplodowały cztery samochody-pułapki. A całą noc irackie i amerykańskie patrole walczyły z bojówkarzami. Zamachowcy byli tak rozzuchwaleni, że nie wahali się nawet ostrzelać z moździerzy szyickiego meczetu.