Kawiarenki internetowe były dotąd jedynymi miejscami, gdzie Białorusini mogli bezpiecznie przeczytać nieocenzurowane wiadomości. Bo nikt nie sprawdzał, jakie strony odwiedzają Białorusini ani kto siada przed komputerem.
Ale dla Łukaszenki była to swoboda zbyt duża. Właśnie nakazał swojemu rządowi, by zaostrzył nadzór nad internetem. Wszystkie kawiarenki internetowe będą musiały rejestrować, kto i jakie strony odwiedzał. Takie informacje będą przechowywane co najmniej rok. Właściciele kawiarenek będą musieli je udostępniać policji oraz prokuraturze.
Sami Białorusini wiedzą już, co to oznacza. Jeśli będą odwiedzać strony, które są zakazane, to szybko trafią do więzienia.