A chętnych na wakacje w prawosławnych klasztorach nie brakuje. Na dwa tygodnie przed Wielkanocą wszystkie miejsca gościnne są już zarezerwowane i... nawet opłacone.
Okazuje się, że turystów do klasztorów przyciąga nie tylko to, że są położone w pięknej okolicy nad Morzem Czarnym, ale także atrakcyjna cena. Trzy dni w przytulnej ogrzewanej celi, z wyżywieniem, i świątecznym śniadaniem kosztuje jedynie równowartość 40 złotych.
"To dumping, dzięki któremu mnisi odbierają nam turystów" - twierdzą hotelarze. Bo u nich noclegi są dużo droższe. Za trzy noce w hotelu o niskim standardzie trzeba zapłacić pięć razy więcej niż u mnichów. "Dlatego będziemy mieli niewielu gości na święta" - narzekają hotelarze.
Ale mnisi odpowiadają, że to bzdury. Cen nie zaniżają, bo nie prowadzą żadnego biznesu hotelowego. A do tego wcale nie przyjmują w klasztorach turystów, ale pielgrzymów. "A to zupełnie inni klienci niż ci, których mają hotelarze" - bronią się mnisi.