Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosyjskie śmieci z kosmosu mogły strącić odrzutowiec

13 października 2007, 13:50
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Stary rosyjski satelita miał spaść do Pacyfiku. Trzy tygodnie wcześniej z Moskwy do Auckland w Nowej Zelandii wpłynęło ostrzeżenie, żeby samoloty przez chwilę w tym rejonie nie latały. Niestety, Rosjanie pomylili czas i miejsce wejścia w atmosferę ich satelity i bryła płonącego złomu o mało nie strąciła argentyńskiego airbusa A340.

Wszystko miało przebiegać według planu. Obsługa naziemna lotniska w Auckland powiadomiła wszystkich pilotów, linie lotnicze zmieniły czas odlotów, wszyscy byli gotowi na przelot niebezpiecznego gościa z kosmosu. Ów gość, czyli płonąca kula metalu - nadająca jeszcze kilka miesięcy temu z orbity okołoziemskiej - nadleciała za wcześnie i o mało nie strąciła odrzutowca linii Lan Chile.

"Pilot opisał nam to zjawisko jako dziwną płonącą bryłę, która przeleciała mu tuż nad głową" - dziennik "Sydney Herald" cytuje kontrolerów lotniczych z Auckland. Argentyńczyk, który kierował swoją maszynę na lotnisko w Auckland, był kawał drogi od rodzinnego Santiago. "Choć satelita spadł kilka kilometrów od jego maszyny, było to kilka kilometrów za blisko. Pilot był nieźle przestraszony, gdy z nami rozmawiał" - dodają.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj