Dziennik Gazeta Prawana logo

Trenowali odbijanie zakładników, zabili dziecko

13 października 2007, 15:14
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mieli ćwiczyć odbijanie zakładników z rąk porywaczy, a zabili jedno dziecko, a dziewięcioro ranili. Trening policji wojskowej w brazylijskim mieście Mato Grosso skończył się wielką tragedią, bo w karabinach - zamiast niegroźnej amunicji ćwiczebnej - znalazły się prawdziwe naboje.

To była masakra. Do autobusu pełnego dzieci wbiegli policjanci. Zaczęli strzelać do kukieł - bandziorów, którzy je porwali. Kule rykoszetami odbijały się od metalowych elementów wozu... i wbijały w ciała przerażonych dzieciaków.

Teoretycznie nic nie powinno się im stać, bo funkcjonariusze byli przekonani, że w broni nie ma prawdziwych nabojów. Kiedy zobaczyli najprawdziwszą krew, dotarło do nich, że - choć to ćwiczenia - amunicję mają ostrą! Ale było już za późno...

Natychmiast wezwano karetki. Niestety, 13-letniego Luisa Enrique Burlhoesa nie udało się uratować. Zmarł. Dziewięcioro jego kolegów trafiło do szpitala. Przeżyli, ale do końca życia nie zapomną tego, co się stało.

Dlaczego w broni funkcjonariuszy były prawdziwe kule, choć wszyscy wiedzieli, że jadą na ćwiczenia? To ma wyjaśnić śledztwo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj