"Jesteście francuską polisą na życie. W sytuacji ostatecznej kraj liczy na was" - tak prezydent Francji Nicolas Sarkozy, wizytujący bazę okrętów atomowych, wołał do marynarzy. Dał do zrozumienia, że nie wahałby się użyć broni nuklearnej do obrony kraju.
Słowa Nicolasa Sarkozy'ego lotem błyskawicy obiegły świat. Prezydent Francji wyraźnie dał do zrozumienia, że gdyby była taka konieczność, użyłby broni
nuklearnej, która od lat znajduje się w zasobach jego kraju. Słowa te wypowiedział podczas wizyty w bazie podwodnych okrętów atomowych, którą odwiedził wraz z tłumem dziennikarzy. Jego
wypowiedzi słuchały setki wojskowych.
"Musicie być przygotowani na wszystko, na wydarzenia, co do których nie chcielibyśmy, by kiedykolwiek nastąpiły" - przemawiał prezydent Francji do żołnierzy.
Prezydent nie wyjawił, jaka sytuacja jest wystarczająco niebezpieczna, by odpalić tę najpotężniejszą broń świata. Nie wiadomo także, ile głowic nuklearnych ma Francja. Jest to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic wojskowych. Nieoficjalnie mówi się nawet o 300 sztukach.
"Musicie być przygotowani na wszystko, na wydarzenia, co do których nie chcielibyśmy, by kiedykolwiek nastąpiły" - przemawiał prezydent Francji do żołnierzy.
Prezydent nie wyjawił, jaka sytuacja jest wystarczająco niebezpieczna, by odpalić tę najpotężniejszą broń świata. Nie wiadomo także, ile głowic nuklearnych ma Francja. Jest to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic wojskowych. Nieoficjalnie mówi się nawet o 300 sztukach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|