Na mocy ostatniej woli głównym spadkobiercą spuścizny pisarki jest jej siostrzeniec 45-letni Edoardo Perazzi, syn Paoli Fallaci, która zarzuca mu, że podrobił podpis ciotki.

Reklama

Oznacza to, że spór o spadek po autorce światowych bestsellerów, wydanych w milionach egzemplarzy, prowadzą matka z synem. Ten rodzinny konflikt wyszedł na jaw w 2008 roku, gdy Paola Fallaci w wywiadzie wyraziła opinię, że została ona wraz ze swym drugim synem Antonio "źle potraktowana" w testamencie. Pod wnioskiem do prokuratury widnieje również podpis Antonio. Ich obrońcy jako jeden z argumentów wskazali i to, że istnieją wątpliwości co do stanu psychofizycznego pisarki w ostatnich tygodniach jej życia, gdy umierała na raka.

Już przed trzema laty Paola Fallaci zapewniała, że jej obawy mają charakter moralny i nie dotyczą kwestii finansowych. Siostra pisarki powtórzyła to obecnie, mówiąc: "Nie interesują mnie pieniądze, ale spuścizna kulturowa i moralna Oriany". "Robię to dla niej, bo chcę, by została uszanowana jej wola, aby nie został zdradzony jej wizerunek" - dodała.

Paola Fallaci twierdzi na przykład, że jej siostra nigdy nie chciała, aby ukazała się jej autobiograficzna powieść "Kapelusz pełen wiśni". Została ona wydana już po jej śmierci, a tom przygotował do publikacji Edoardo Perazzi, powołując się właśnie na ostatnią wolę autorki, czemu Paola usiłowała się sprzeciwić.

Perazzi zarzuty matki o sfałszowanie podpisu słynnej ciotki uznał za "bezpodstawną fantazję" i przypomniał, że testament został podpisany w Stanach Zjednoczonych, gdzie Fallaci długo mieszkała, w obecności świadków, prawników i przedstawicieli sądu. Pytany, o co chodzi jego matce, odparł wprost: "O spadek, o nic więcej". "Jestem smutny i rozgoryczony, ale spokojny" - wyznał spadkobierca, odnosząc się do śledztwa w sprawie fałszerstwa, jakie się przeciwko niemu toczy.

"Ta sytuacja to szaleństwo"- oświadczył Perazzi zapewniając, że zawsze działał w pełni szanując wolę Oriany Fallaci.