Dziennik Gazeta Prawana logo

Dyplomata pijany w sztok, MSZ go odwołuje. Skandal czy prowokacja?

30 grudnia 2011, 18:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dyplomata pijany w sztok, MSZ go odwołuje. Skandal czy prowokacja?
YouTube
Rzecznik MSZ Marcin Bosacki poinformował w piątek, że polski dyplomata występujący w filmiku krążącym w internecie został odwołany z placówki w Mińsku i składa wyjaśnienia w Warszawie. Zapewnił, że dyplomata nie stracił żadnych dokumentów ani telefonu służbowego.

Na filmiku, który pojawił się w internecie, widać - jak pisze "Gazeta Wyborcza" - zataczającego się pracownika wydziału politycznego ambasady RP w Mińsku Witolda Misiaka, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo placówki.

Rzecznik MSZ Marcin Bosacki powiedział w piątek PAP, że w. Jak dodał, dyplomata jest już w Warszawie, gdzie składa wyjaśnienia.

- powiedział Bosacki.

Jak dodał, sam filmik jest prawdopodobnie prawdziwy, choć jest ewidentnie montowany.

Jak pisze "GW", 13 grudnia Misiak był w mińskim lokalu na kolacji z dyplomatami z różnych krajów. Na filmie z kamery przemysłowej widać, że po godz. 23 wstaje od stolika, zatacza się, przewraca się na inny stolik i upada. Podnoszą go współbiesiadnicy, odprowadzają pijanego do wyjścia. Plik jest zmontowany. Oprócz nagrania z kamery widać na nim inne zdjęcie Misiaka, by można było dokładnie rozpoznać twarz.

Według gazety scena z restauracji jest prawdziwa, a Misiak nie zaprzecza, że to on jest na nagraniu. Ale - zaznacza dziennik - Misiak twierdzi, że podczas kolacji wsypano mu coś do kieliszka, co wzmocniło działanie alkoholu do tego stopnia, że stracił kontrolę.

Filmikowi towarzyszy tekst, w którym napisano m.in., że polski dyplomata wdał się w bójkę i "stracił służbowe dokumenty" oraz "przeznaczony dla rozmów tajnych telefon +Blackberry+". W tekście są błędy i rusycyzmy.

http://www.youtube.com/watch?v=oCSWBmmuPms

Według "Gazety Wyborczej" film jest prawdopodobnie kolejną próbą zdyskredytowania polskiej dyplomacji przez białoruskie służby specjalne. Dziennik przypomina, że takich incydentów było w tym roku już kilka. Najczęściej wrzucano do internetu fałszywki depesz polskiego MSZ nakazujące wypłatę znacznych sum pieniędzy liderom białoruskiej opozycji lub rzekome polecenia z Warszawy dla naszych dyplomatów w Mińsku, by wtrącali się w wewnętrzne sprawy Białorusi - podkreśla "GW".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj