500 dolarów grzywny lub 30 dni aresztu grozi mieszkańcowi Nowego Yorku
za… zbyt głośny śmiech. "Kiedy sprawdzałem ostatni raz, to śmiech nie był
przestępstwem" - tłumaczy oskarżony.
Na 42-letniego Nowojorczyka donieśli sąsiedzi, bo - jak relacjonuje "Daily Mail" - zakłócał im spokój. Kiedy uznali, że jego śmiech było słychać ze znacznej odległości, to zadzwonili na policję.
Robert Schiavelli - bo o nim mowa - tłumaczy tymczasem, że śmiech to jego sposób odreagowywania i obrony przed słownymi atakami sąsiada, który od dłuższego czasu miał drwić z jego niepełnosprawności. U mężczyzny stwierdzono kilka schorzeń neurologicznych, w tym m.in. padaczkę.
Schiavelliemu grozi teraz 500 dolarów grzywny lub 30 dni aresztu.
- tłumaczy oskarżony. A jego prawnik Andrew Campanelli komentuje:
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dailymail.co.uk
Powiązane
Zobacz
|