Fakt otrzymania pisma w tej sprawie potwierdził na Twitterze szef MSZ Radosław Sikorski. Zaznaczył on jednak, że nie spełnia ono warunków podania o azyl. A nawet gdyby spełniało, on i tak nie da swojej rekomendacji.
@KBiedrzycka Wpłynęło pismo,które nie spełnia warunków formalnych podania o azyl. Ale nawet gdyby spełniło, nie dam pozytywnej rekomendacji.
— Radosław Sikorski (@sikorskiradek) July 2, 2013
W mailu przesłanym redakcji dziennik.pl rzecznik resortu wyjaśnił, że . - - czytamy w wyjaśnieniu. Rzecznik powtarza również słowa ministra Sikorskiego, który deklaruje, że nawet gdyby wpłynął poprawny formalnie wniosek, ta ostatnia przesłanka nie zostałaby spełniona.
Snowden będzie ujawniał dalej?
- - zadeklarował tymczasem Snowden w napisanym po hiszpańsku liście do ekwadorskiego prezydenta Rafaela Correi. Treść pisma ujawnia agencja Reutera.
Snowden dziękował w nim prezydentowi za pomoc w przedostaniu się z Hongkongu do Rosji, oraz za rozważenie jego prośby o azyl. W liście Amerykanin zarzucał też Waszyngtonowi, że nielegalnie go ściga. Podkreślał, że pozostaje wierny walce o sprawiedliwość.
Snowden napisał też oświadczenie, które opublikował portal Wikileaks. Oskarża w nim amerykańską administrację o blokowanie jego starań o azyl, do czego - jak podkreśla - ma prawo jak każdy człowiek. -- pisze były analityk CIA.
To pierwsze wypowiedzi Snowdena od czasu przybycia na moskiewskie lotnisko, gdzie prawdopodobnie nadal się znajduje.
Wedle informacji portalu Wikileaks, Snownden zwrócił się z prośbą o azyl do kilkunastu krajów. Jest wśród nich Polska. Pozostałe kraje to: Austria, Boliwia, Brazylia, Chiny, Kuba, Finlandia, Francja, Niemcy, Indie, Włochy, Holandia, Nikaragua, Norwegia, Rosja, Hiszpania, Szwajcaria, Wenezuela. Serwis podkreśla, że nie ma gwarancji, iż którykolwiek z nich zdecyduje się przyjąć Snowdena. Wcześniej były analityk CIA starał się o schronienie w Ekwadorze oraz w Irlandii.
Edward Snowden ujawnił dokumenty, z których wynika, że amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa i inne służby specjalne monitorowały i gromadziły dane dotyczące rozmów telefonicznych i aktywności w internecie obywateli USA oraz cudzoziemców. Oskarżył NSA o zbieranie tajnych danych z serwerów dziewięciu firm internetowych, m.in. Facebooka i Google.