37-letnia Halima i jej o dwa lata młodsza siostra Hodda piątkowy wieczór spędzały w kawiarni Belle Époque. Wspólnie z bratem i znajomymi świętowały urodziny jednego z ich przyjaciół. O 21.35 padły strzały. Halima zginęła na miejscu, osierociła dwójkę małych dzieci - 6- i 3-letnie. Jej młodsza siostra została ciężko ranna, nie udało się jej jednak uratować.
Ojciec obu kobiet, Khalif Saadi, przyjechał do Francji z Tunezji w latach 70. Jego córki urodziły się już w jego nowej ojczyźnie. - - opowiada jeden z jej braci. Inny wylicza, że w piątkowy wieczór stracił sześciu najbliższych mu ludzi. - - mówi ostro, cytowany przez dziennikarzy "Le Parisien". Rodzina, choć należy do wspólnoty muzułmańskiej, absolutnie nie chce być kojarzona z . Religia nie stanowi wspólnego mianownika - podkreślają.
Hodda et Halima. Sœurs. pic.twitter.com/7dhEYer8U6
— Histoire de France (@HistoiredeFr) November 17, 2015
- - tak zaczyna się tekst na stronie "L'Echo Républicain". Kiedy pojawiły się pierwsze informacje o zamachach w Paryżu, wszyscy niepokoili się o grupę młodzieży, która pojechała na mecz Niemcy - Francja. Kiedy o godzinie 2 w nocy autobus wrócił z całą ekipą i okazało się, że wszyscy są cali i zdrowi, mieszkańcy Dreux odetchnęli. Jednak chwilę później okazało się, że w gronie ofiar znalazła się Djamila - 41-letnia matka 8-letniej dziewczynki zginęła od kul zamachowców. Ona również spędzała wieczór w kawiarni Belle Époque.
Djamila była najmłodszą z córek znanej w mieście rodziny Houdów. Zrobiła karierę w Paryżu. Ale - jak piszą lokalni dziennikarze - nie zapomniała o Dreux. Jej nauczyciele z liceum oraz koledzy mówią o niej nie inaczej jak: śliczna, delikatna, miła. Siostra Djamili zaś powtarza w mediach, że francuscy muzułmanie muszą ramię w ramię walczyć z ekstremistami.
Djamila Houd, 41 ans, mère d'un enfant de 8 ans, une algérienne victime de #ParisAttacks #algerie #france #rip pic.twitter.com/uU2lVW6IkP
— Madjid SERRAH (@Madjid_SERRAH) November 15, 2015
Z kolei w "Liberation" opisywana jest historia 29-latka z Maroka. Amine Ibnolmobarak, młody architekt zmarł do kuli w Le Carillon Bar. Jego żona, Maya Nemeta, została ranna w kolano. - - mówi jego profesor Marc Armengaud. - - piszą dziennikarze.
#RIP #ParisAttacks victim Moroccan swimmer champion Amine Ibnolmobarak, architect, professor at ENSA Pairs-Malaquais pic.twitter.com/iLbSyup4oi
— Younes Aouad (@YounesAouad) November 15, 2015
W gronie ofiar zamachów znalazł się również algierski muzyk, Kheireddine Sahbi. Utalentowany skrzypek przyjechał do Paryża rozwijać swój talent muzyczny.
The work of Kheireddine Sahbi, an Algerian violinist murdered by ISIS in Paris https://t.co/KpUN6iaGUe
— Molly Crabapple (@mollycrabapple) November 16, 2015
W katolickim czasopiśmie "La Croix" jeszcze w weekend, niemal tuż po zaraz po zamachach, pojawił się reportaż spod jednego z paryskich meczetów. Jego bohaterowie, francuscy muzułmanie, mówili, że zamachowcy nie działali w imieniu ich wiary.
Francuskie media pełne są materiałów wskazujących, że łączenie zamachów z mniejszością muzułmańską jako ogółem jest błędem. Zarysowuje się wspólna linia, którą trzymają dziennikarze przeróżnych tytułów - chodzi to, by uspokoić opinię publiczną, zapobiec potencjalnym wewnętrznym konfliktom, które z kolei mogłyby przerodzić się z zamieszki. – - tłumaczy Nicolas Masłowski, politolog francuski z Uniwersytetu Karola.