To był spokojny wieczór w paryskiej pizzerii. Ludzi spokojnie siedzieli przy stolikach, gdy przed budynkiem pojawił się terrorysta - pisze brytyjski "Daily Mail". Mężczyzna otworzył ogień z kałasznikowa, zabijając pięć osób i ciężko raniąc ośmiu ludzi. Strzelanina trwała przez około minutę - część ludzi schroniła się za stolikami, niektórzy uciekli do piwnicy lokalu. Na nagraniu widać też bohaterskie zachowanie młodej kelnerki, która wciągnęła za bar kobietę, postrzeloną przez napastnika.
Footage shows just how savage the Paris attacks were as jihadist sprays café with bullets https://t.co/YeKoQh0UrW pic.twitter.com/y741Yx3CZc
— Daily Mail Online (@MailOnline) listopad 19, 2015
O niesamowitym szczęściu może za to mówić kobieta, która siedziała przy restauracyjnym stoliku na zewnątrz budynku. Mężczyzna podszedł do niej, spokojnie wycelował i nacisnął spust. Wtedy jego kałasznikow się zaciął. Terrorysta odwrócił się, a dziewczyna zdążyła uciec.
"Daily Mail" opisuje też inną, niesamowitą historię z zamachów z Paryża. Na przeciwko klubu Bataclan mieszkał jeden z jego pracowników. Mężczyzna feralnego dnia nie był w pracy, otworzył tylko wieczorem okno, bo była to bardzo gorąca noc. Okazało się, że zabłąkana kula, wystrzelona przez terrorystów wpadła do jego mieszkania i śmiertelnie go ugodziła.