Belgijska policja wspierana przez francuskich funkcjonariuszy przeprowadziła dużą operację wymierzoną w osoby związane z przeprowadzeniem zamachów terrorystycznych 13 listopada w Paryżu, w których zginęło 130 osób.

Reklama

Podczas policyjnej rewizji odbywającej się w jednym z domów w dzielnicy Forest na południu Brukseli nieznani sprawcy oddali strzały w kierunku policjantów. Strzały padły ponownie podczas pościgu za sprawcami. Według prokuratury czterech policjantów zostało rannych.

PAP/EPA / LAURENT DUBRULE
PAP/EPA / OLIVIER HOSLET

Agencje podają, że za uciekającymi po dachach budynków trzema domniemanymi terrorystami wszczęto zakrojoną na szeroką skalę obławę - policja zamknęła dla ruchu całe kwartały ulic. Mieszkańcom polecono pozostanie w domach. Podczas pościgu w odstępie około pół godziny słychać było kolejne strzały z broni palnej - podała rozgłośnia radiowo-telewizyjna RTBF. Potem poinformowano, że jeden z uciekinierów został zabity, a dwóch pozostałych wciąż jest na wolności.

Do policyjnej operacji skierowano śmigłowiec, pododdziały sił specjalnych i co najmniej kilkanaście radiowozów.

PAP/EPA / OLIVIER HOSLET
PAP/EPA / LAURENT DUBRULE

W ramach belgijskiego śledztwa dotyczącego paryskich zamachów do tej pory zarzuty przedstawiono jedenastu osobom, z których osiem wciąż przebywa w areszcie tymczasowym. Prokuratura ustaliła, że zamachy w dużej mierze były przygotowywane w Brukseli. Wciąż na wolności są dwaj główni domniemani sprawcy zamachów, wywodzący się z brukselskiej dzielnicy Molenbeek: Salah Abdeslam i Mohamed Abrini.

Reklama
PAP/EPA / LAURENT DUBRULE
PAP/EPA / LAURENT DUBRULE
PAP/EPA / OLIVIER HOSLET
PAP/EPA / OLIVIER HOSLET