powiedział Alaksandr Łukaszenka podczas spotkania z sekretarzem stanu Państwa Związkowego Białorusi i Rosji Grigorijem Rapotą.
Gazowy spór między Mińskiem a Moskwą trwa od początku 2016 r. - przypomina portal "Biełorusskije Nowosti". Strona białoruska płaci za gaz wynikającą z jej własnych wyliczeń cenę niższą niż w kontrakcie (73 dolary zamiast 133 za 1000 m sześc.). Powołuje się przy tym na zniżki, których Rosjanie udzielają innym krajom Unii Celnej. Ci nie uznają tych argumentów i domagają się realizacji cen z kontraktu, a w odpowiedzi na niedopłatę zmniejszyli dostawy ropy do białoruskich rafinerii o ponad jedną trzecią. Nieoficjalnie mówi się o tym, że Moskwa jest skłonna do ustępstw w zamian za udział w prywatyzacji niektórych przedsiębiorstw białoruskich. Rozmowy nie przyniosły dotąd przełomu, choć w prasie pojawiały się niejednokrotnie nieoficjalne informacje o porozumieniu.
Łukaszenka mówił też o wspólnych projektach integracyjnych. - pytał.- podkreślił Łukaszenka.
Skrytykował także działania Rosji w dwustronnych relacjach handlowych, takie jak blokowanie dostępu do rosyjskiego rynku dla niektórych białoruskich produktów. - powiedział. Białoruski prezydent zapewnił, że nie chodzi mu o wywołanie fali oburzenia, lecz o odpowiedź na konkretne pytanie. - cytuje Łukaszenkę Biełta.
Eurazjatycka Unia Gospodarcza to realizowany pod egidą Moskwy projekt integracji gospodarczej, w którym uczestniczą: Rosja, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan i Armenia.