"Corriere della Sera" podkreśla, że przyczyną nowego napięcia na linii Bruksela-Rzym są wnioski strony włoskiej o aprobatę KE dla większej elastyczności dotyczącej deficytu budżetowego z powodu wydatków ponoszonych w związku z trzęsieniem ziemi oraz kryzysem migracyjnym. Dziennik relacjonuje, że w czasie spotkania Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych Juncker wyraził opinię, że "mądrość nakazuje", aby w ocenie budżetu uwzględnić koszty, jakie ponoszą Włochy w związku z kataklizmem i napływem migrantów.
Następnie przewodniczący Komisji oświadczył: . Po czym Jean-Claude Juncker oświadczył: Słowa Junckera o tym, że go to "nie obchodzi" widnieją w nagłówkach największych włoskich gazet.
Na tę wypowiedź szefa Komisji Europejskiej zareagował premier Matteo Renzi, który powiedział:- oznajmił Renzi. Dodał:
"Corriere della Sera" pisze, że włoski premier jest rozgoryczony z powodu wypowiedzi Junckera. W komentarzu gazeta podkreśla, że od tygodni Renzi osobiście prowadzi kampanię przeciwko sztywności europejskich zasad budżetowych, które sam nazywa "zero, przecinek".
Jak zaznacza dziennik, wyzwanie rzucone Brukseli i jej regułom, "coraz mniej popularnym wśród wyborców", to karta , jaką szef rządu chce grać nie tylko w sprawie budżetu, ale przede wszystkim w kampanii przed grudniowym referendum konstytucyjnym. 4 grudnia Włosi wypowiedzą się na temat rządowej reformy instytucji państwa, przede wszystkim Senatu, którego liczebność zostanie zmniejszona, a kompetencje polityczne ograniczone. Wynik tego referendum będzie kluczowy dla przyszłości rządu.
"Renzi jest przekonany, że odrobina umiarkowanego antyeuropeizmu może zapewnić mu trochę więcej głosów na +tak+" - konkluduje mediolański dziennik. Ocenia, ze to "precyzyjna strategia" premiera.