"Korea Płn i USA kontynuują groźby" - to tytuł w katolickim dzienniku „La Croix”. "Niebezpieczna eskalacja słowna mimo wezwań, by się powstrzymały" - brzmi tytuł w dzienniku "Le Monde. Alexandra Schwartzbrod pisze w dzienniku "Liberation", że z klasycznej koncepcji odstraszania nuklearnego, "opierającej się na lęku przed rozbiciem w proch i pył w wypadku agresji", weszliśmy "w inny wymiar, w którym królują irracjonalność i szaleństwo. Oraz solidna doza głupoty".
Michel Klekowicki z dziennika "Republicain Lorrain" pisze, że to "zmierzenie się oko w oko Kim Dzong Una i Donalda Trumpa to najgorszy z możliwych układów" I prognozuje, że choć "walka kogutów w atomowym kurniku nie jest dobrym pomysłem", "nieświadomość jednego i nieprzewidywalność drugiego w mgnieniu oka doprowadzić mogą do naciśnięcia na czerwony guzik".
Komentator komunistycznej "l’Humanite" nazywa Donalda Trumpa i Kim Dzong Una "dwoma szaleńcami" i potępia rząd francuski za "poparcie dla determinacji niepowstrzymanego twitterzysty z Białego Domu".
Rzecznik rządu francuskiego Christophe Castaner uznał, że Przyznając, że Francja zaniepokojona jest kryzysem wokół północnokoreańskich zbrojeń jądrowych, Castaner wezwał do oraz zaproponował
Eksperci zwracają na ogół uwagę na to, że tylko ton kryzysu jest nowością, gdyż sytuacja jest przedłużeniem trwającego od lat napięcia. I przypominają, że Seul, który ma 25 mln mieszkańców, w tym setki tysięcy cudzoziemców, leży zaledwie 50 km od granicy z Koreą Płn. Nawet artyleryjski atak konwencjonalny spowodowałby śmierć milionów ofiar – przestrzegają francuscy specjaliści.
Według Antoine Bondaza z paryskiego Instytutu Nauk Politycznych . Jego zdaniem tego rodzaju wypowiedzi - wyraża obawę Bondaz.
Valerie Niquet, kierująca działem Azji w Fundacja Badań Strategicznych przypominała w radio France Info:
Vincent Michelot, profesor cywilizacji amerykańskiej w paryskim Instytucie Nauk Politycznych powiedział w wywiadzie dla "La Croix", że polityka prezydenta Trumpa
Machiavellego, który twierdził, że “czasem mądrze jest udawać szaleństwo” przywołuje w czwartkowym numerze "Le Figaro" Laure Mandeville. Komentatorka wyraża przypuszczenie, że Dziennikarka prawicowej gazety przypomina prezydenta USA Richarda Nixona, który podczas wojny w Wietnamie stworzył teorię "człowieka szalonego". Chodziło mu o to, by Kreml był przekonany, że "Nixona, kiedy jest wściekły, nie da się powstrzymać i że trzyma palec na guziku jądrowym". Chodziło o uzyskanie ustępstw.
Mandeville nie wyklucza, że w Waszyngtonie nastąpił podział ról: "Trumpowi przypadła rola złego policjanta, szalonego i gotowego na opcję militarną. (Sekretarzowi stanu) Tillersonowi - rola dobrego gliniarza, otwartego na perspektywę dialogu, jeśli Pjongjang zgodzi się na zamrożenie programu pocisków (balistycznych)".