Dziennik Gazeta Prawana logo

Populistyczna AfD chce się porozumieć z Rosją, jak robił to Bismarck

23 września 2017, 09:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niemiecki Bundestag
Niemiecki Bundestag/Shutterstock
W niedzielę w Niemczech odbędą się wybory parlamentarne. Ich wynik przesądzi o politycznej przyszłości kontynentu. Czy wygra CDU Angeli Merkel, czy któreś z ugrupowań przeciwnych UE? Jak będą wyglądały dalsze relacje Warszawy z Berlinem? Czy zdominuje je kwestia wojennych reparacji?

W niedzielę w Niemczech odbędą się wybory parlamentarne. Ich wynik przesądzi o politycznej przyszłości kontynentu. Czy wygra CDU Angeli Merkel, czy któreś z ugrupowań przeciwnych UE? Jak będą wyglądały dalsze relacje Warszawy z Berlinem? Czy zdominuje je kwestia wojennych reparacji?

Plan jest prosty. Angela Merkel nie zdobywa mandatu poselskiego w swoim okręgu wyborczym i wtedy nie ma moralnego prawa, by zostać kanclerzem Niemiec. Ralf Borschke chętnie wtajemnicza mnie w strategię obalenia rządów najpotężniejszej kobiety na świecie. Rozmawiamy w jego biurze na starówce w Stralsundzie, pięć minut spacerem od poselskiego biura Merkel. Na stole Borschke ma rozłożone publikacje o prześladowaniu chrześcijan, genderowym szaleństwie w szkołach i o tym, że Alternatywa dla Niemiec (AfD) "walczy o kraj i o dzieci". Ale czy człowiek, który jeszcze nie tak dawno sprzedawał frytki w zoo i budował karuzele w wesołych miasteczkach, naprawdę może doprowadzić do politycznego przełomu w Niemczech?

– chwali się Ralf Borschke, od roku deputowany AfD do regionalnego parlamentu. Co prawda nie startuje w wyborach do Bundestagu, ale jest mocno w nie zaangażowany i jak dotąd ma powody do radości.

Od paru tygodni poprawiają się sondaże jego partii i według ogólnoniemieckich prognoz może ona liczyć na 12 proc. głosów w niedzielnych wyborach. Byłby to wielki sukces ugrupowania, które powstało w 2013 r. i niemal od razu mogło przestać istnieć. Początkowo głównym hasłem AfD była likwidacja euro. Partię założył ekonomista z Hamburga, który miał już dosyć kolejnych pakietów pomocowych dla Greków i chciał powrotu do Deutsche Mark. Nie wystarczyło to jednak, by przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy i znaleźć się w Bundestagu. AfD zabrakło wtedy niewiele ponad 130 tys. głosów. Wyborcza porażka doprowadziła do licznych walk wewnętrznych. Partię uratował kryzys migracyjny. AfD zmieniła profil i stała się głównym przeciwnikiem polityki przyjmowania uchodźców przez rząd Merkel. Założyciel i wspierająca go "frakcja ekonomiczna" musieli odejść, a Alternatywę przejęli politycy głoszący narodowe i antyemigracyjne hasła. Dzięki temu AfD weszła już do 13 z 16 parlamentów regionalnych (landtagów) i w niedzielę ma szansę się stać trzecią siłą polityczną w Niemczech.

Według niektórych to Angela Merkel jest matką Alternatywy dla Niemiec. W ostatnich dwóch latach do kraju trafiło ponad 1,3 mln uchodźców i imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, co w wielu miejscach nadal wywołuje napięcia społeczne. Zapewne byłyby one jeszcze większe, gdyby nie dobra koniunktura w niemieckiej gospodarce, dzięki czemu bezrobotnych jest w tym kraju rekordowo mało. W przeciwnym razie protesty przeciwko obcym byłyby jeszcze silniejsze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj