Efraim Zuroff, który jest dyrektorem ds. Europy Wschodniej w Centrum Szymona Wiesenthala, twierdzi, że Historyk jest cytowany w artykule zatytułowanym "To skomplikowane: nieścisłości nękają obie strony debaty o +polskich obozach śmierci+".
Zuroff odniósł się do niedawnej wypowiedzi Yaira Lapida, byłego izraelskiego ministra finansów, który w piątek na Twitterze "zdecydowanie potępił nową ustawę przyjętą w Polsce, która jest próbą zaprzeczenia udziału wielu polskich obywateli w Holokauście".
Na słowa Lapida zareagowała ambasada RP w Tel Awiwie; na Twitterze napisała, że jego "bezpodstawne oskarżenia dowodzą, jak bardzo potrzebna jest edukacja na temat Holokaustu, nawet tu, w Izraelu". Lapid odpowiedział na to, pisząc: "Jestem synem kogoś, kto przeżył Holokaust. Moja babka została zamordowana przez Niemców i Polaków. Nie potrzebuję od was nauki na temat Holokaustu (...). Wasza ambasada powinna natychmiast wystosować przeprosiny".
Następnie w serii tweetów Lapid napisał, że "były polskie obozy śmierci i żadna ustawa tego nie zmieni", że "setki tysięcy Żydów zostały zamordowane, nawet nie spotykając Niemca", oraz że "Polska była wspólnikiem w Holokauście" - podaje "Times of Israel".
Według Zuroffa twierdzenia Lapida są - uważa historyk. Jego zdaniem twierdzenie o "polskich obozach śmierci" i jest prawdziwe jedynie w tym znaczeniu, że istniały nazistowskie obozy śmierci na polskiej ziemi.
- uważa Zuroff. Twierdzenie, że jest także nieprawdą, bo "nie było Polski" pod okupacją niemiecką. Polska suwerenność została zlikwidowana, a terytorium kraju zostało objęte przez nazistowskie rządy - argumentuje historyk, cytowany przez "Times of Israel".
nazywa Zuroff twierdzenia Lapida, że - dodał. Według naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, nie więcej niż 2500 Żydów zginęło z rąk Polaków podczas Holokaustu lub bezpośrednio po nim. Zuroff kwestionuje jednak te szacunki i uważa, że poprawna liczba to "wiele tysięcy" ludzi, w tym w co najmniej 15 miastach wschodniej Polski, gdzie nie-Żydzi zamordowali swoich żydowskich sąsiadów - podaje "Times od Israel".
Zuroff uważa, że oskarżenia Lapida są także obraźliwe dla wielu Polaków. To dlatego, że oprócz zabicia trzech milionów polskich Żydów, naziści zabili trzy miliony polskich nie-Żydów (pozostałe miliony żydowskich ofiar Holokaustu albo zginęły w byłym ZSRR, albo w obozach poza Polską) - czytamy w izraelskiej gazecie. - zauważył Zuroff. Między innymi dlatego - argumentuje izraelski historyk zastrzegając, że osobiście nie popiera karania za to.
Dlaczego więc izraelscy politycy i władze w sprawie Holokaustu tak otwarcie się sprzeciwiają? Powodem, według Zuroffa, jest to, że ustawa o IPN jest częścią większego wysiłku prawicowego rządu w Polsce, kierowanego przez PiS, by odrzucić
Według Zuroffa, z wyjątkiem Holandii, Polska była jedynym krajem w okupowanej Europie, w którym działacze ruchu oporu utworzyli specjalną organizację zajmującą się ratowaniem Żydów. Ale w tym samym czasie polskie grupy ruchu oporu, takie jak Armia Krajowa, w wielu przypadkach odmawiały przyjmowania Żydów, a w innych zabijały ich.
- mówi Zuroff. - zastrzega Zuroff.
I na koniec dodaje, że - zauważył Zuroff.
Sejm przyjął w piątek nowelizację ustawy o IPN, która wprowadza karę grzywny lub karę do trzech lat więzienia za słowa "polskie obozy śmierci". Ustawa trafi teraz do dalszego procedowania w Senacie. Zgodnie z ustawą, każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".