Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemiecka gospodarka w recesji to nasz problem

9 stycznia 2019, 07:22
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Spadający wykres
Spadający wykres/Shutterstock
Duży spadek produkcji i zamówień w przemyśle pozwala przypuszczać, że gospodarka naszego najważniejszego partnera handlowego wpadła w recesję.

W listopadzie ub.r. produkcja przemysłowa w Niemczech spadła w stosunku do października aż o 1,9 proc. Dodatkowo dane za październik zrewidowano w dół – spadek w stosunku do września wynosił 0,8 proc. (miesiąc wcześniej wstępnie podawano, że tylko 0,5 proc.). To już trzeci miesiąc nieustannego spadku produkcji, który rozpoczął się we wrześniu i już wtedy spowodował, że PKB Niemiec za III kw. lekko się obniżył. Dwa kolejne spadkowe miesiące sugerują, że PKB w IV kw. także może iść w dół. Nikt bowiem dziś nie oczekuje, że dane za grudzień będą na tyle wspaniałe, że odwrócą negatywne tendencje z poprzednich miesięcy.

Dwa kwartały z rzędu ze spadkiem PKB to już recesja. We wrześniu spora część instytucji i ekonomistów w Niemczech była skłonna bagatelizować problem, tłumacząc, że spadek produkcji wynika tylko z turbulencji w sektorze motoryzacyjnym. Wtedy bowiem zaczęły obowiązywać nowe zasady przy testach emisji spalin, co wywołało duże zamieszanie w tej bardzo ważnej w Niemczech części gospodarki. Ale najnowsze dane za listopad wskazują, że problem jest znacznie szerszy. Spadek produkcji dóbr konsumpcyjnych przekracza 4 proc., w przypadku energetyki to ponad 3 proc., a budownictwa – ponad 1,5 proc. Produkcja dóbr kapitałowych spada o 1,8 proc. Jednocześnie w żadnej części niemieckiej gospodarki nie widać wzrostu.

Niemiecka produkcja od poziomu szczytowego z maja 2018 r. do listopada spadła łącznie o prawie 5 proc. i znalazła się na poziomie najniższym od stycznia 2017 r.

W listopadzie o 1 proc. spadły zamówienia przemysłowe. Zamówienia z innych państw strefy euro spadły aż o 11,6 proc., a z państw nienależących do UE o 2,3 proc. Z kolei opublikowane na początku roku indeksy PMI, mierzące poziom aktywności w przemyśle i usługach, spadły do poziomu najniższego od czerwca 2013 r.

Źródła problemów leżą głównie poza granicami Niemiec, na co najlepiej wskazują dane o zamówieniach przemysłowych. Sugerują one wyraźnie spowolnienie gospodarcze zarówno w całej strefie euro, jak i prawdopodobnie w Chinach i Wielkiej Brytanii. Mniejszy popyt stamtąd na niemieckie towary przekłada się następnie na spadek produkcji w Niemczech.

Z naszego punktu widzenia najgorsze są jednak nie przyczyny, ale konsekwencje tego, co się dzieje w gospodarce naszych zachodnich sąsiadów. W ostatnich kilkunastu latach każda niemiecka recesja wiązała się z bardzo poważnymi kłopotami także w naszej gospodarce.

Dwie ostatnie recesje w Niemczech idealnie zbiegają się w czasie z dołkami koniunktury gospodarczej w Polsce. My wtedy ocieraliśmy się o nią, ostatecznie jednak jej unikając. Podczas ostatniej niemieckiej recesji, która obejmowała dwa kwartały na przełomie 2012 i 2013 r., polskie PKB rosło o 0,2 i 0,1 proc. rok do roku – były to najgorsze wyniki naszej gospodarki po 1991 r.

Wcześniejszy przypadek z przełomu lat 2008 i 2009 przyniósł w Polsce spowolnienie tempa wzrostu PKB z 5,8 proc. (I kw. 2008) do 1,8 proc. w I kw. 2009 r.

Końcówka 2008 r. i początek 2013 r. to także momenty, w których polskie PKB liczone kwartał do kwartału spadało. Za każdym razem spadek trwał u nas tylko jeden kwartał, więc warunek do oficjalnego ogłoszenia recesji w Polsce (spadek PKB przez co najmniej dwa kwartały z rzędu) nie został spełniony. Kluczowe jest jednak to, że obydwa te epizody miały miejsce w czasie trwania recesji w Niemczech.

Dziś trudno sobie wyobrazić recesję w Polsce. Tempo wzrostu PKB przez większość 2018 r. utrzymywało się powyżej 5 proc. Według prognoz większości ekonomistów w IV kw. spadło niewiele poniżej 5 proc. W III kw., w którym Niemcy już wpadły pod kreskę, polska gospodarka tego zupełnie nie odczuła i nie pokazała żadnego spowolnienia. W ostatnich latach chroni nas przed nim przede wszystkim nasza krajowa konsumpcja, która może rosnąć dzięki świetnej sytuacji na rynku pracy – coraz więcej ludzi pracuje, średnie wynagrodzenia rosną znacznie szybciej niż inflacja, dzięki temu Polacy mogą więcej wydawać, i to właśnie napędza konsumpcję.

Z drugiej strony opublikowany w poprzednim tygodniu indeks PMI obrazujący kondycję polskiego przemysłu spadł do poziomu najniższego od kwietnia 2013 r. Autorzy tego badania w swoim komentarzu wyraźnie wskazują, że bardzo ważną przyczyną rosnących problemów polskiego przemysłu są zmniejszające się zamówienia z Niemiec. Jeśli więc coś, co miało być tylko przejściowym kłopotem niemieckiej gospodarki, okaże się zdecydowanie mniej przejściową recesją, wtedy wyraźniejsze spowolnienie w polskiej gospodarce będzie nie do uniknięcia.

Trybu przypuszczającego będziemy mogli się pozbyć już za tydzień. 15 stycznia polski GUS opublikuje dane o naszej produkcji przemysłowej, a niemiecki Destatis pokaże wstępne dane o PKB w IV kw. Będziemy więc wiedzieć, czy spowolnienie w Polsce jest już lepiej widoczne i czy recesja w Niemczech jest faktem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj