- Ogólnie mam normalny stosunek do dekomunizacji. Społeczeństwo tak wybrało i jest to normalne. Są bezsprzeczni bohaterowie. Stepan Bandera jest bohaterem dla jakiegoś procentu Ukraińców i jest to normalne i świetne. Jest jednym z ludzi, którzy bronili wolności Ukrainy – powiedział w opublikowanym w czwartek wywiadzie dla portalu RBK-Ukraina.

- Uważam jednak, że gdy nazywamy taką liczbę ulic i mostów jednym i tym samym imieniem, to nie jest to całkowicie prawidłowe – kontynuował showman.

Zełenski jest gwiazdą programów kabaretowych w stacji telewizyjnej 1+1, należącej do ukraińskiego miliardera Ihora Kołomojskiego. Według sondaży w niedzielnych wyborach może uzyskać poparcie ponad 72 proc. wyborców, którzy zdecydowali, że wezmą udział w głosowaniu i mają swojego kandydata. Na jego rywala, urzędującego prezydenta Petra Poroszenkę, chce głosować ponad 25 proc. respondentów.

Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię - Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) - jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce Bandera był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego.

Za zamach na Pierackiego Bandera został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywocie; znalazł się na wolności po ataku Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku. 30 czerwca 1941 roku Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 roku został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen. Przebywał tam do września 1944 roku. Po II wojnie światowej Bandera zamieszkał w Monachium pod przybranym nazwiskiem Stefan Popiel. W październiku 1959 roku został zamordowany przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.