Dziennik Gazeta Prawana logo

Zełeński daje jeszcze jedną szansę premierowi Ukrainy

17 stycznia 2020, 19:08
[aktualizacja 17 stycznia 2020, 19:57]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ołeksij Honczaruk
Ołeksij Honczaruk/PAP
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie przyjął dymisji premiera Ołeksija Honczaruka, który napisał podanie o zwolnienie w związku ze skandalem wokół nagrań audio, na których mówi, że szef państwa ma „prymitywne wyobrażenie” o gospodarce.

Zełenski spotkał się z Honczarukiem w piątek wieczorem i oświadczył, że daje mu szansę dalszej pracy pod warunkiem, że jego rząd rozwiąże problemy, które poważnie nurtują społeczeństwo.

 - powiedział Zełenski.

Prezydent wymienił tu głośnie dyskusje na temat wysokich premii w ministerstwach oraz wynagrodzeń ministrów. Poruszył także kwestię premii dla kierownictwa państwowej spółki paliwowej Naftohaz, którego członkowie mają dostać 1 procent od 2,9 mld USD z pieniędzy wypłaconych Ukrainie przez rosyjski Gazprom.

- oświadczył Zełenski.

Szef państwa zwrócił się także m.in. do Honczaruka z propozycją wzmocnienia rządu poprzez zmiany kadrowe oraz zaapelował, by Rada Ministrów konstruktywnie współpracowała z parlamentem.

Honczaruk złożył podanie o dymisję w piątek rano. Poinformował wówczas, że przekazał je Zełenskiemu, upoważniając prezydenta, by po rozpatrzeniu jego prośby sam zdecydował, czy wnieść ten dokument do parlamentu. Zgodnie z prawem premier powinien jednak zwrócić się w tej sprawie do parlamentu samodzielnie. Dymisja szefa rządu pociąga za sobą ustąpienie jego całego gabinetu.

Na nagraniach, opublikowanych w środę w serwisie Telegram słychać, jak człowiek o głosie podobnym do głosu premiera mówi o „prymitywnym” wyobrażeniu prezydenta o gospodarce; Honczaruk sam siebie nazywa też "profanem" w ekonomii.

Nagrań miano dokonać 16 grudnia, podczas narady szefa rządu m.in. z minister finansów Oksaną Markarową, wiceprezesem Narodowego Banku Ukrainy Kateryną Rożkową oraz wiceszefową biura prezydenta Julią Kowaliw. Ta ostatnia oświadczyła, że to nie jej głos został utrwalony.

Premier ogłosił, że za upublicznieniem nagrań stoją przeciwnicy władz i grupy wpływów, które walczą o dostęp do źródeł finansowania i - jak ocenił - dlatego zależy im na skonfliktowaniu prezydenta z rządem.

Zełenski w piątek wieczorem przeprowadził w tej sprawie naradę z szefami resortów siłowych. Zażądał na niej, by w ciągu dwóch tygodni ustalono, kto stoi za rozpowszechnieniem nagrań. Oświadczył też, że prowadzenie nielegalnych nagrań w siedzibach organów władz na wszystkich szczeblach jest niedopuszczalne, gdyż jest to kwestia bezpieczeństwa narodowego. Polecił odpowiednim służbom wzmocnienie bezpieczeństwa informacyjnego instytucji państwowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj