Kreml usuwa z listy kandydatów każdego, kto mógłby zagrozić wyborowi Dmitrija Miedwiediewa na prezydenta Rosji. Okazało się właśnie, że opozycyjny kandydat - były premier Michaił Kasjanow - miał złożyć sfałszowane podpisy poparcia.
Kasjanowowi zabrakło 20 tysięcy podpisów. Bo kandydat musiał zebrać dwa miliony podpisów. A, po odrzuceniu 80 tys. - ponoć sfałszowanych - okazało się, że były premier nie zebrał wystarczająco duzego poparcia.
W ten sposób w wyścigu o fotel prezydenta Rosji zostało tylko trzech kandydatów - Dmitrij Miedwiediew, Władimir Żyrinowski i Giennadij Ziuganow. Tyle że dwaj ostatni mają minimalne poparcie, więc zwycięzca może być tylko jeden.
To nie pierwszy raz, gdy Kreml robi wszystko, by usunąć opozycyjnych kandydatów z wyborów. A to Władimir Bukowski skłamał, że jest pisarzem, a nie miał legitymacji pisarza, a to Gari Kasparow przestraszył się pogróżek i wycofał z wyścigu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane