Chwile grozy przeżył prezydent Bułgarii i inni pasażerowie rządowego Tu-154. Wiozący ich do Meksyku samolot zepsuł się nad Atlantykiem i awaryjnie lądował na Azorach. Nie wiadomo, co się stało, ale szef gabinetu prezydenta twierdzi, że zagrożone było bezpieczeństwo głowy państwa.
Wizytę prezydenta Georgi Pyrwanowa w Meksyku odwołano. Delegacja utknęła na wyspie i dopiero samolotem portugalskim dotrze do Lizbony, a stamtąd wróci do domu.
Nie wiadomo, jaka była przyczyna awarii, a na Azorach nie ma warunków do dokładnego sprawdzenia samolotu. Dlatego Tu-154 wróci do Sofii bez pasażerów. Prezydent Bułgarii i 50-osobowa delegacja spędzili noc w hotelu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|