To tylko kolejna odsłona polowania na czarownice – ocenił amerykański przywódca.

Reklama

Trump odmówił publicznego ujawnienia swoich zeznań podatkowych. Zerwał w ten sposób z praktyką trwającą ponad cztery dekady, której podporządkowali się w tym czasie inni prezydenci.

Trump porównał zapowiadane działania Vance'a do innych dochodzeń, które miały miejsce od rozpoczęcia jego kadencji w Białym Domu w roku w 2016. Zaliczył do nich śledztwo prowadzone przez prokuratora specjalnego Roberta Muellera w sprawie ingerencji Rosji w amerykańskie wybory 2016 roku oraz impeachment wszczęty przez kontrolowaną przez Demokratów Izbę Reprezentantów za nadużycia władzy prezydenckiej i utrudnianie śledztwa. Został jednak uniewinniony przez republikański Senat.

To problem Demokratów. Nie udało im się z Muellerem, nie udało im się z niczym, chybili w Kongresie, chybili na każdym etapie tej rozgrywki - ocenił Trump.

Prezydent określił postępowanie swych adwersarzy jako kontynuację najgorszych polowań na czarownice w historii Stanów Zjednoczonych.

To straszna rzecz, którą robią, to naprawdę straszna rzecz. Polowanie na czarownice trwa już wystarczająco długo - przekonywał.

Były osobisty prawnik Trumpa, Michael Cohen, zeznał w zeszłym roku na Kapitolu, że Trump amerykański potentat na rynku nieruchomości zarówno zawyżał, jak i sztucznie obniżał wartość nieruchomości w celu ominięcia przepisów podatkowych i ubezpieczeniowych.

Sąd Najwyższy USA odrzucił w minionym miesiącu wniosek amerykańskiego przywódcy o zablokowanie wezwania do udostępnienia pod rygorem odpowiedzialności karnej (subpoena). Orzekł, że prezydenci nie mają immunitetu chroniącego przed ściganiem przez prokuratorów stanowych podczas sprawowania urzędu. Sąd Najwyższy zezwolił jednak zarazem Trumpowi na przedstawienie innych argumentów przemawiających przeciwko tego rodzaju wezwaniu przez sądy okręgowe na szczeblu federalnym.

Skorzystali z tego w ubiegłym tygodniu prawnicy prezydenta na drodze sądowej. Argumentowali m.in, że subpoena "jest równoznaczna z nękaniem prezydenta", "naruszeniem jego praw", jest "przesadna" i "wykracza poza ramy śledztwa wielkiej ławy przysięgłych (Wielkie Jury) zapoczątkowanego w 2018 roku".