- Klęska Trumpa w wyborach to dla nas wielkie zwycięstwo - powiedział dziennikowi starszy doradca przewodniczącego Autonomii Palestyńskiej (AP) Mahmuda Abbasa, Nabil Szaas.

Reklama

Według jego słów Palestyńczycy będą się również domagać, by Biden otworzył ponownie misję Organizacji Wyzwolenia Palestyny w Waszyngtonie, po jej zamknięciu przez administrację Trumpa, a także zwrócą się o natychmiastowe wznowienie amerykańskiej pomocy gospodarczej dla AP, a także innych organizacji, w tym oenzetowskiej agencji pomagającej uchodźcom palestyńskim UNRWA.

Pomoc finansowa USA dla tych podmiotów została całkowicie zawieszona lub znacznie zmniejszona za kadencji obecnego przywódcy USA.

Abbas pogratulował w niedzielę rano Bidenowi i Kamali Harris, jednak - jak zauważa izraelska gazeta - nie wspomniał o palestyńskich warunkach powrotu do stołu negocjacyjnego, w tym o utworzeniu niezależnego państwa palestyńskiego.

Źródło w palestyńskiej administracji w Ramallah przekazało "Israel Hajom", że Abbas zdaje sobie sprawę, że żądania ze strony wyższych urzędników AP, takie jak powrót ambasady USA z Jerozolimy do Tel Awiwu, dotyczą decyzji, co do których administracja w Waszyngtonie jest przekonana, a szanse, że Biden i jego ekipa od nich odstąpią, są równe zeru.

- Jest dla nas jasne, że administracja Bidena i Harris nie będzie stronnicza na korzyść Izraela, jak to było w przypadku administracji Trumpa, ale wiemy, że Biden nie będzie tak propalestyński jak Obama - tłumaczy anonimowy urzędnik. - Nie jesteśmy obecnie zainteresowani narzucaniem Bidenowi wymagań i warunków, aby nie wywoływać sporów z nową administracją i nowym prezydentem - dodaje.

Palestyński oficjel wyjaśnił również, że w przypadku pojawienia się planu pokojowego Bidena dla Bliskiego Wschodu, AP "nie będzie w stanie go odrzucić, tak jak zrobiliśmy to z planem Trumpa (przedstawionym w styczniu 2020 r. - PAP), kiedy odmowa ta została uznana za uzasadnioną przez większość społeczności międzynarodowej ze względu na stronniczość (tego planu) względem Izraela".