68-letni Itam jest emerytowanym generałem brygady, zasłużonym zarówno w czasie wojny Jom Kipur w 1973 roku, jak i podczas wojny w Libanie w 1982 roku. Przez kilka lat zasiadał w Knesecie, był też przewodniczącym Narodowej Partii Religijnej reprezentującej poglądy chardalim (hebr. religijnych syjonistów).

Reklama

Itam ma wizerunek zagorzałego polityka prawicy, bliskiego ekstremizmowi. Zarzuca mu się popieranie czystki etnicznej na Zachodnim Brzegu Jordanu, ponieważ twierdził, że "będziemy musieli wypędzić zdecydowaną większość Arabów z Judei i Samarii" (jak nazywane jest to terytorium w Izraelu). Izraelskich Arabów, stanowiących 20 proc. obywateli tego kraju, nazwał "podstępnym zagrożeniem z natury podobnym do raka" i postulował odebranie im praw politycznych.

Krytycy przypominają również bardziej enigmatyczne wypowiedzi Itama, choć nie mniej kłopotliwe w kontekście stanowiska, które ma zajmować, takie jak np. twierdzenie, że "świat bez Żydów nie może żyć", ponieważ "to jakby powiedzieć, że człowiek będzie żył bez duszy - będzie maszyną, będzie robotem".

Zasadniczym powodem sprzeciwu wobec kandydatury Itama jest jego brak kwalifikacji. Zasłużony wojskowy nie ma kierunkowego wykształcenia, nigdy nie zajmował się badaniami historycznymi czy edukacją o Holokauście, co według wielu powinno być warunkiem koniecznym przy naborze na dyrektora Yad Vashem, ponieważ jest to instytucja badawczo-edukacyjna.

- (Itam - PAP) nie jest człowiekiem, który uważa wszystkich za równych, (a uznanie równości wszystkich - PAP) jest podstawową zasadą każdego, kto prowadzi instytucję taką jak Yad Vashem - uważa prezeska Stowarzyszenia Ocalałych z Bergen-Belsen, Shraga Milstein, cytowana przez dziennik "Haarec". Przeciwko Itamowi protestują również Liga Przeciwko Zniesławieniu (Anti-Defamation League) i Centrum Organizacji Ocalałych z Holokaustu w Izraelu.

Pojawiają się również głosy zarzucające premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu, że nominację Itama wykorzystuje jako wzmocnienie swojej bazy politycznej, której religijno-syjonistyczne skrzydło zwraca się ostatnio w stronę skrajnie prawicowej partii Jamina Naftalego Beneta.

Petycja podpisana przez 750 badaczy i muzealników z całego świata związanych z tematyką żydowską mówi, że powołanie Itama na szefa Yad Vashem „zmieniłoby szanowaną na całym świecie instytucję (...) w pośmiewisko i kompromitację”. Z polskiej strony sygnatariuszami petycji są m.in. kierowniczka Zakładu Hebraistyki Uniwersytetu Warszawskiego Szoszana Ronen i dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich Polin Zygmunt Stępiński oraz były szef tej instytucji prof. Dariusz Stola.

Zwolennicy tej nominacji koncentrują się na zasługach Itama jako żołnierza. - Krytyka wyrażana wobec Efiego Itama jest szokująca. Jak można mówić takie rzeczy o wojowniku i oficerze, który poświęcił życie obronie narodu żydowskiego? - pyta retorycznie komentator dziennika "Israel Hajom" Uri Kohen.

Z kolei minister szkolnictwa wyższego Zeew Elkin w wywiadzie dla "Jerusalem Post" odparł zarzut "upolitycznienia" Yad Vashem, zauważając, że postacie z lewej strony sceny politycznej, w tym osoby znane z krytykowania środowisk religijnych w Izraelu, zajmują tam wysokie stanowiska, co nie wywołuje kontrowersji.

- Efi Itam jest mężem stanu z dużym doświadczeniem w zarządzaniu jako były generał i minister. Yad Vashem stoi w obliczu krachu finansowego z powodu kryzysu związanego z koronawirusem, a każdy, komu leży na sercu los tej instytucji, powinien chcieć, by nowy dyrektor został jak najszybciej powołany do przygotowania nowego budżetu - zaznaczył Elkin.

Kandydatura Itama czeka obecnie na akceptację rządu, jednak nie jest pewne, czy uzyska poparcie koalicyjnej partii Niebiesko-Białych. Przyszły dyrektor powinien objąć stanowisko wraz z nowym rokiem.

Założony w 1953 roku Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem w Jerozolimie to w Izraelu instytucja niemal święta, do której masowo przybywają uczniowie, żołnierze i wycieczki z miejsc pracy. Odwiedzany jest przez większość delegacji międzynarodowych, chcących oddać hołd 6 milionom Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej.

Poprzedni dyrektor Awner Szalew, który piastował to stanowisko przez ostatnie 27 lat, przekształcił Yad Vashem z muzeum w czołową na świecie szkołę badań nad Holokaustem, której kursy są oblegane przez nauczycieli z całego świata. Jak zauważa "Haarec", ma ona celu zwalczanie antysemityzmu, rasizmu i wykluczenia społecznego.