Z wnioskiem do prokuratury zwrócił się wiceprzewodniczący parlamentu z partii Za ludzi (Za ludi) Juraj Szeliga. Jego zdaniem inwigilowanie dziennikarki świadczy o próbach zastraszania pracowników mediów i sprzyja tworzeniu fałszywego obrazu organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości w oczach opinii publicznej.

Reklama

Według Szeligi leży to w interesie opozycyjnej partii Kierunek-Socjaldemokracja (Smer-SD) kierowanej przez byłego premiera Roberta Fico.

Policja rozpoczęła śledztwo z artykułu dotyczącego wywoływania poczucia zagrożenia. „W niniejszej sprawie trwają obecnie czynności, a uzyskane dane, które mogą być wykorzystane w postępowaniu wyjaśniającym, są analizowane w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności. Aby nie udaremniać dochodzenia, nie można obecnie ujawnić więcej informacji” – powiedziała rzeczniczka policji w Preszowie Jana Ligdayova.

Todova jest jedną z najbardziej znanych dziennikarek śledczych na Słowacji, od kilkunastu lat zajmuje się przestępczością zorganizowaną, a proces związany z zabójstwem w 2018 roku dziennikarza śledczego Jana Kuciaka relacjonowała dzień po dniu.

Reporterom gazety, w której pracuje powiedziała, że była obserwowana m.in. podczas pobytu w Tatrach. Zgodnie z jej informacjami śledzili ją i robili zdjęcia mężczyźni w samochodach na numerach rejestracyjnych z Bratysławy oraz powiatowego miasta na wschodzie Słowacji, Bardejowa. Zawiadomienie na policji złożył właściciel domku, w którym Todova mieszkała. Funkcjonariuszom przedstawiono zdjęcia samochodów oraz osób, które prowadziły inwigilację.

Właścicielka jednego z samochodów przyznała, że za kierownicą siedział jej zięć, ale ani on ani ona nie mają nic wspólnego z inwigilacją dziennikarki. „Dennik N” napisał, że zwrócił się w tej sprawie do byłego wicepremiera i byłego ministra spraw wewnętrznych, wiceszefa Smer-SD Roberta Kaliniaka. „Czy wyście zwariowali? Po co mielibyśmy śledzić Monikę Todovą” – zareagował Kaliniak na pytania dziennikarzy.

Informacje o śledzeniu dziennikarki zbiegły się z listem wysłanym do redakcji „Dennik N” przez byłego premiera i szefa Smer-SD, który napisał, kiedy, gdzie i w czyim towarzystwie Todova była na testach PCR na obecność koronawirusa. Do takiej wiedzy osoba postronna nie powinna mieć dostępu. Fico napisał, że razem z Todovą na testach była jedna z sędzi, która jest bardzo dobrą znajomą dziennikarki. Ta odparła, że utrzymywanie kontaktów z sędziami jest częścią jej pracy.

Redaktor naczelny portalu informacyjnego Aktuality.sk Peter Bardy powiedział PAP, że dziennikarze starają się dotrzeć do informacji związanych ze śledzeniem Todovej i sprawdzić związane z tym okoliczności. Jeżeli potwierdzą się niektóre moje podejrzenia, to będzie to wielki temat – powiedział.

Zwrócił uwagę, że w czwartek żadna gazeta ani portal nie sugerowały, kto i w jakim celu miałby inwigilować Todovą. Ja także nic więcej nie mogę powiedzieć, żeby nie było to zbyt wcześnie i żebym nie był nieprecyzyjny. Poczekam, aż pewne sprawy doprowadzimy do końca – powiedział PAP redaktor naczelny portalu, dla którego pisał Jan Kuciak.

Zamordowanie tego dziennikarza wywołało w 2018 roku masowe protesty na Słowacji, po których ustąpił z urzędu premier Fico. Jednym z ich animatorów był obecny wiceszef parlamentu Szeliga. Na konferencji prasowej w czwartek zasugerował, że za kampanią wymierzoną w Todovą stoi Fico, który może się bać, że w najbliższym czasie dojdzie do połączenia jego nazwiska z prowadzonymi przez policję, prokuraturę i sądy sprawami o charakterze korupcyjnym oraz z zarzutami dotyczącymi przestępczości zorganizowanej.

Także Bardy jest zdania, że pojawienie się nazwiska ekspremiera w tym kontekście pokazuje, że inwigilacja Todovej może być motywowana politycznie.