Białoruskie władze kontynuują brutalne represje. Wprawdzie w ostatnim czasie wycofały się z kilku spraw wytoczonych przeciw przedstawicielom środowisk niezależnych, ale ważni działacze białoruskiej opozycji usłyszeli wczoraj bardzo surowe wyroki. Maryja Kalesnikawa ma odsiedzieć w kolonii karnej 11 lat, a Maksim Znak – 10 lat. Oboje w zeszłym roku pracowali w sztabie niedoszłego kandydata na prezydenta Wiktara Babaryki, a potem w sztabie Swiatłany Cichanouskiej.
Proces Kalesnikawej i Znaka toczył się przez miesiąc za zamkniętymi drzwiami. Na salę sądową dopuszczano jedynie obrońców, oskarżycieli i dziennikarzy mediów państwowych. Przesłuchiwanych świadków zobowiązywano do zachowania w tajemnicy przebiegu procesu. Dlatego nawet ojciec Kalesnikawej mógł mówić najwyżej o ogólnych wrażeniach. mówił Alaksandr Kalesnikau w rozmowie ze Swabodą.
CZYTAJ WIĘCEJ W INTERNETOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
