- oburza się mężczyzna. Rozmówca Polskiej Agencji Prasowej pracował w Zaporoskiej elektrowni jako inżynier. Ukrywa tożsamość ze względu na bezpieczeństwo swoich bliskich, którzy pozostali w Enerhodarze. Ihor zbiegł z miasta, gdy Rosjanie zaczęli ostrzeliwać budynki mieszkalne. Jego wyjazd z Enerhodaru i dotarcie do ziem, będących pod kontrolą ukraińskich władz, trwał sześć dni.
- podkreślił.
Działają dwa z sześciu bloków
Według relacji Ihora, w elektrowni działają obecnie dwa spośród sześciu znajdujących się tam bloków energetycznych. - ostrzegł.
Mężczyzna ujawnił, że Rosjanie wykorzystują elektrownię atomową nie tylko jako skład broni. - Oni tam mieszkają. Postawili sobie namioty, zwykłe namioty wojskowe. Prości żołnierze śpią w namiotach, a oficerowie nocują w schronach - powiedział. Pracownik elektrowni w Enerhodarze mówi, że w czerwcu siły ukraińskie zaatakowały te namioty pociskami z dronów. Wśród Rosjan - jak twierdzi - było wielu zabitych i rannych. Okupanci przenieśli wówczas swój obóz w okolicach tzw. estakady.
- - stwierdził.
Ihor opowiada, że po ataku dronów rosyjscy żołnierze wyraźnie spanikowali. Zaczęli chodzić w hełmach i kamizelkach kuloodpornych. - powiedział.
Ochrona ludności? Ochrona elektrowni?
Rozmówca PAP wskazuje, że Rosjanie twierdzą, że celem ich pobytu w Enerhodarze jest obrona miejscowej ludności oraz elektrowni. podkreślił.
Dodatkowe oburzenie pracowników Zaporoskiej Elektrowni Atomowej wywołuje obecność w niej przedstawicieli rosyjskiego koncernu Rosatom. - skwitował Ihor.
Pytany o ewentualne następstwa awarii w elektrowni w Enerhodarze mężczyzna ostrzegł, że będą one o wiele gorsze, niż w przypadku katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu w 1986 roku.
- uprzedził Ihor w rozmowie telefonicznej.
Po ucieczce z Enerhodaru Ihor z rodziną znaleźli schronienie w Zaporożu. - – powiedział.
Elektrowia w Enerhodarze
Położona w Enerhodarze na południu Ukrainy Zaporoska Elektrownia Atomowa to największa siłownia jądrowa w Europie. Po rozpoczętej 24 lutego inwazji Rosji na Ukrainę obiekt został zajęty przez agresora w nocy z 3 na 4 marca.
Na terenie elektrowni stacjonuje około 500 rosyjskich żołnierzy oraz pracownicy rosyjskiego koncernu Rosatom. W sierpniu wojska najeźdźcy kilkakrotnie ostrzelały obiekt, stwarzając ryzyko uwolnienia substancji promieniotwórczych. Moskwa każdorazowo oskarżała o te incydenty Kijów.
Z Kijowa Jarosław Junko