Demokracja po koreańsku, to pięści, duszenia i kopanie po żebrach. Polacy narzekający na poziom debaty sejmowej mogą sobie nieco poprawić humor - nasi politycy przy koreańskich na szczęście wypadają blado. Bijatyka opozycjonistów ze Zgromadzenia Narodowego Korei Południowej ze strażą parlamentarną dla kilku osób skończyła się w szpitalu.
Tam, gdzie brak argumentów, liczą się pięści. Od 26 grudnia posłowie opozycyjnej południowokoreańskiej Partii Demokratycznej blokowali wejście do sali głównej Zgromadzenia Narodowego oraz fotel marszałka, uniemożliwiając kontynuowanie obrad.
Politycy chcieli zapobiec uchwaleniu niekorzystnych - ich zdaniem - ustaw. Największy opór wywoływała umowa o wolnym handlu z USA, która czeka teraz na ratyfikację.
Wreszcie miarka się przebrała. Dzisiaj dwustu strażników parlamentu starło się z opozycjonistami i wywlekło ich z sali parlamentarnej. Zaczęła się regularna bijatyka, a kilku polityków i strażników wylądowało w szpitalu z mniejszymi obrażeniami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl