Dziennik.pl logo
Mamy kryzys, a rząd nie ma żadnych pomysłów oprócz tego, aby ratować socjalizm. Widocznie ludzie z otoczenia prezydenta boją się tego, skoro zaproponowali kogoś, kto ma inny pogląd - mówi DZIENNIKOWI Jarasłau Ramanczuk, opozycjonista, któremu białoruski reżim zaproponował współpracę.

JARASŁAU RAMANCZUK*: Na razie nie było żadnego posiedzenia. Mam pewne plany co do tego, jak powinna wyglądać praca w tej komisji. To jasne: żeby robić marketing, trzeba mieć dobry produkt. A żeby z Białorusi zrobić dobry produkt, trzeba wprowadzać reformy. Powinny być one skierowane na większą wolność polityczną, obywatelską i gospodarczą, żeby można było mówić światu, że na Białorusi można bezpiecznie ulokować bezpiecznie ulokować pieniądze, inwestować. Żeby ta gościnność, charakterystyczna cecha Białorusinów, była także najważniejszą cechą ustawodawstwa. Powiedzenie tego rządowi jest moim zadaniem.

Mamy kryzys, nie tylko finansowy i strukturalny, ale też ideowy. Rząd nie ma żadnych pomysłów oprócz tego, aby ratować socjalizm. Widocznie takiej alternatywy ludzie z otoczenia prezydenta się boją, skoro zaproponowali kogoś, kto ma inny pogląd i w tej sytuacji z kosztami zaproszenia niezależnych ekspertów już się pogodzili. Chodzi przecież o ratowanie kraju.

Władze w znacznie większym stopniu uwiarygadnia Unia Europejska, która dawno zaczęła współpracować z reżimem Łukaszenki. Moje podejście jest dość przejrzyste: trzeba proponować program antykryzysowy, który wypracowaliśmy dla Białorusi. Tu nie chodzi o Łukaszenkę, tylko o kraj. Kraj jest w złym stanie, miliony ludzi będzie ponosić skutki samoizolacji. Ja to odbieram jako pomoc ludziom, realizację podejścia opozycji, która chce konstruktywnego dialogu na rzecz państwa, a nie na rzecz pojedynczych osób.

Wkrótce się przekonamy. Do 1 lutego musi się odbyć pierwsze posiedzenie komisji. Zaproponujemy naszą wizję marketingu kraju, który będzie polegał przede wszystkim na zmianach wewnętrznych. Nie można zmienić urzędników nie zmieniając polityki. Jeśli nasze propozycje będą ignorowane przez rząd i administrację prezydenta, zawsze możemy wyjść z tej komisji. Ale spróbować warto.

*Jarasłau Ramanczuk, białoruski liberalny ekonomista, wiceszef opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Potocki
Michał Potocki

Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraEuroposłanka Tatjana Ždanoka powiązana z FSB. "Nie zastraszycie mnie" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj