Według szefa Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR) nie można powiedzieć, że "właśnie teraz Rosjanie uciekają z Chersonia".
"Szalona kampania"
– powiedział Budanow.
Jak zaznaczył, Rosjanie "tworzą iluzję, jakoby wszystko przepadło". – dodał.
Według wojskowego Rosjanie przygotowują się na wypadek, gdyby "musieli szybko podejmować decyzje", np. pod naporem ukraińskiej ofensywy, jeśli siłom ukraińskim uda się przejąć kontrolę chociażby nad Zaporą Kachowską, obecnie jedyną w pełni działającą trasą transportową.
Obrona zamiast odwrotu
– powiedział Budanow.
– zaznaczył.
Ryzyko wysadzenia zapory kachowskiej
Budanow wypowiedział się też m.in. o ryzyku wysadzenia przez Rosjan zapory kachowskiej elektrowni wodnej na Dnieprze. Jego zdaniem całkowite wysadzenie zapory doprowadziłoby do zalania lewego (wschodniego) brzegu Dniepru (na którą wycofywaliby się Rosjanie) i zmusiło rosyjskie siły do wycofania się na Krym. Zniszczenie zapory odcięłoby całkowicie możliwość dostarczania wody na okupowany Krym, a także uniemożliwiłoby funkcjonowanie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.
Szef HUR zaznaczył również, że według informacji strony ukraińskiej zaminowana jest na razie część zapory, a do wysadzenia całości obiektu potrzebne byłyby dodatkowe ogromne i odpowiednio rozlokowane ładunki, bo wysadzenie takiego obiektu wymagałoby "dziesiątek ton materiałów wybuchowych".
Zatrzymanie ukraińskiej kontrofensywy
Celem ewentualnego wysadzenia zapory przez Rosjan miałoby być zatrzymanie ukraińskiej kontrofensywy. Budanow ocenił, że nawet gdyby do tego doszło, ten efekt byłby ograniczony w czasie.
Władze Ukrainy alarmowały wcześniej, że Rosjanie mogą wysadzić zaporę, by osłonić swój odwrót i utrudnić działania sił ukraińskich. Oznaczałoby to ogromną katastrofę i zalanie ok. 80 miejscowości.