Uzupełniane są głównie jednostki podległe rosyjskiemu ministerstwu ds. sytuacji nadzwyczajnych. "Większość funkcjonariuszy tego resortu woli pełnić służbę w Kaliningradzie lub na Północnym Kaukazie, dlatego Kreml ma trudności ze skompletowaniem analogicznych oddziałów na okupowanych terenach Ukrainy" - dodano w komunikacie rządowego serwisu.
W poprzednich miesiącach pojawiały się liczne doniesienia o "pokazowych" działaniach władz Rosji, służących podsycaniu nastroju zagrożenia w społeczeństwie, a także przekonywaniu o konieczności wojny z Kijowem i przeciwstawienia się krajom Zachodu.
Państwowe rosyjskie media informowały m.in. o fortyfikacjach budowanych w pobliżu granicy z Ukrainą, zbrojnej operacji ukraińskich "dywersantów" w obwodzie briańskim na początku marca, a także domniemanym ataku ukraińskich dronów na Kreml, do którego miało dojść w nocy z wtorku na środę.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.