W pierwszą ciążę panna Lanelly zaszła w wieku 12 lat z 15-letnim chłopcem. Jak twierdzi, była zbyt młoda, by wiedzieć co to antykoncepcja. O urodzeniu dziecka nie było mowy. Aborcję zorganizowała jej matka. "Nie chciałam dziecka. Byłam za młoda" - mówi Lucy.

Reklama

>>>Usuną ciążę w szóstym miesiącu

Dziewczyna dostała zastrzyk antykoncepcyjny, ale kiedy przyszedł czas na kolejny, Lucy "była bardzo zajęta". Rok później zaszła po pijanemu w ciążę z 19-latkiem. Matka i tym razem pomogła nierozsądnej córce. Niedługo później Lucy odkryła, że jej nowy, 15-letni kochanek jest ojcem jej 3 dziecka. Za czwartym razem zawiodła prezerwatywa. Zanim dziewczyna skończyła 16 lat, miała już na koncie 4 aborcje.

>>>Ekskomunika za aborcję na dziewięciolatce

Lucy jest jedną z 20 tysięcy brytyjskich nastolatek, które w 2008 roku nie chciały urodzić dziecka. Z około 40 tys. ciężarnych nastolatek ponad połowa zdecydowała się na aborcję. Po raz pierwszy zwolenniczek przerwania ciąży było więcej niż tych, które postanowiły urodzić dziecko. W całej Anglii i Walii liczba aborcji sięgnęła 200 tysięcy.

To gorzka porażka uruchomionej w 1999 roku przez brytyjski rząd kontrowersyjnej Strategii dla Nastoletnich Ciąż. Między 1998 a 2010 rokiem kosztujący 300 mln. funtów program miał zmniejszyć ilość ciąż wśród nieletnich dziewcząt o połowę. Rząd rozdawał też środki antykoncepcyjne i rozszerzył zasięg edukacji seksualnej młodzieży. Zamiast jednak maleć, liczba ciężarnych nastolatek stale rośnie.

>>>Oskarżają Polki o masowe aborcje

Konserwatywni posłowie i organizacje pro-life nie zostawiają na działaniach ekipy laburzystów suchej nitki. "Młodzi wychowują się w kulturze, która krzywo patrzy na pomysł mówienia nastolatkom, by nie uprawiały seksu" - mówi Phyllis Bowman z grupy "Prawo do życia". "(…) Społeczeństwo straciło swój kompas moralny" - wtóruje poseł torysów Julian Blazer.

Cieszą się za to zwolennicy edukacji seksualnej. "To, że nastolatki poczuły, że mogą zakończyć ciążę, bo miały inne plany na życie niż rodzicielstwo, to, że wiedziały, że mają wybór - to dobry znak" - mówi Ann Furedi z Brytyjskiej Służby Doradztwa Ciążowego.

>>>Obama: Usunięcie ciąży to prawo kobiety

"Autorzy kampanii środków antykoncepcyjnych żyją z nastolatek, którym je sprzedają, a kliniki z tych, na których dokonują zabiegu aborcji" - odpowiada Phyllis Bowman.