"Nie ma znaczenia, że Polański ma 76 lat, że posiada talent filmowy, że jego własne życie było pełne niewyobrażalnych okropności, albo że sprawa liczy już sobie kilka dziesięcioleci. " - pisze dziennik.
"Ważne jest, że , której niezakwestionowane zeznania opisywano ze szczegółami, jak (popularny w tamtych czasach środek uspokajający, użyty wraz z alkoholem oszałamiał), " - czytamy w edytorialu.
Dziennik przypomina, że i dodaje, że "od tego czasu żyje bezkarnie i w luksusie". Tymczasem prokurator David F. Wells, który w filmie dokumentalnym o Polańskim powiedział, że radził prowadzącemu jego sprawę sędziemu, aby zerwał z reżyserem umowę o łagodnym potraktowaniu i wymierzył mu surowy wyrok, oświadczył, że kłamał.
- powiedział Wells agencji AP i dodał, że przykro mu z tego powodu. Prokurator przeszedł na emeryturę ponad dwa lata temu. Jego rewelacje w filmie "Roman Polański: Wanted and Desired", nadanym w USA przez telewizję HBO, stały się podstawą do wniesienia przez adwokatów reżysera .
Wniosek ten, oddalony w lutym tego roku przez sąd w Los Angeles, mógł się stać - jak się komentuje - powodem podjęcia przez prokuraturę w Los Angeles . Został on aresztowany w Zurychu w sobotę, kiedy przyjechał tam na festiwal filmowy. Amerykański adwokat reżysera Chad Hummel odmówił komentarzy po wyznaniu Wellsa.