Dziennik Gazeta Prawana logo

Spięcie na linii Rosja-USA. Kreml reaguje na "ofertę" odkupienia terytorium

29 lipca 2025, 16:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Maria Zacharowa
Maria Zacharowa/ShutterStock
Rosyjskie media zalała fala oburzenia po doniesieniach, że Stany Zjednoczone rzekomo rozważają zakup Wysp Komandorskich. Całe zamieszanie wywołał artykuł amerykańskiego wojskowego, który w prywatnej opinii zasugerował odkupienie terytorium od Rosji. Kreml reaguje ostro, a eksperci wskazują na mechanizmy rosyjskiej propagandy.

W poniedziałek na łamach portalu Breaking Defence ukazał się artykuł amerykańskiego podpułkownika Jeffreya Fritza, stacjonującego w Estonii. Wojskowy wyraził w nim prywatną opinię, że Stany Zjednoczone powinny zaproponować Rosji odkupienie Wysp Komandorskich (na Aleutach) za 15 miliardów dolarów. Według Fritza, posiadanie tych wysp pozwoliłoby USA lepiej monitorować ruch chińskich okrętów podwodnych. Pod artykułem wyraźnie zaznaczono, że to indywidualny pogląd autora.

Mimo to, we wtorek rosyjskie media obiegła informacja, że USA faktycznie rozważają złożenie takiej oferty. Doniesienia te natychmiast uzupełniono wypowiedziami ekspertów, którzy podkreślali strategiczne znaczenie tego skrawka lądu.

Moskwa grzmi. "Zdrada ojczyzny"

Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maria Zacharowa, we wtorek ostro skomentowała "ofertę". Stwierdziła, że ewentualny zakup byłby "zdradą ojczyzny", a ta w Rosji uchodzi za jedną z najpoważniejszych zbrodni. Zacharowa dodała, że jeśli Stany Zjednoczone dysponują takimi środkami, powinny je przeznaczyć na rozwiązanie własnych problemów finansowych, sugerując, że te pieniądze mogłyby "uczynić Amerykę znów wielką" poprzez częściowe pokrycie długu publicznego.

Propaganda w akcji. Dlaczego Rosja reaguje tak ostro?

Profesor dr hab. Roman Baecker z UMK w Toruniu wyjaśnia, dlaczego prywatna opinia amerykańskiego oficera stała się dla Rosji "walką o rację stanu". Jak tłumaczy, w Rosji, zwłaszcza w aparacie kremlowskim, panuje przekonanie, że nikt nie może publicznie wyrazić opinii bez zgody zwierzchnika.

Tym samym dla rosyjskich urzędników niemożliwe do wyobrażenia jest to, że jakiś oficer publikuje artykuł, w którym wyraża swój własny prywatny pogląd i to bez uzgodnienia z kimkolwiek. Dlatego postrzegają taki tekst jako sygnał od rządu amerykańskiego do rosyjskiego i traktują nad wyraz poważnie – wyjaśnia Roman Baecker.

Dodatkowo, na reakcję Moskwy wpływa również niedawne ultimatum Donalda Trumpa, który dał Rosji 10 do 12 dni na zawieszenie broni w wojnie z Ukrainą. Według eksperta, Rosjanie "uważają, że Amerykanie są zdolni do rozpoczęcia konfliktu zbrojnego z Rosją", co potwierdzają w swoich mediach. Dlatego tekst Fritza spadł Rosji z nieba, bo pozwala propagandzie przedstawiać Stany Zjednoczone jako agresora próbującego zawłaszczyć świętą rosyjską ziemię i stanowi potwierdzenie tezy o amerykańskim imperializmie – podsumowuje Roman Baecker.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj