Dziennik Gazeta Prawana logo

Al-Kaida ma problem. Przez finanse

13 października 2009, 18:06
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Ośmioletnia kampania Waszyngtonu, której celem było zablokowanie źródeł finansowania Al-Kaidy przynosi rezultaty. Organizacja Osamy Bin Ladena wpadła w poważne kłopoty finansowe, które osłabiły możliwości działania ekstremistów. Podobnego sukcesu nie udało się jednak osiągnąć w walce przeciw ugrupowaniom talibskim w Afganistanie. Rebelianci doskonale radzą sobie ze zdobywaniem pieniędzy na wojnę przeciw siłom NATO.

Szacujemy, że Al-Kaida jest w najgorszej kondycji finansowej od lat. W rezultacie jej wpływ gaśnie. Ten sukces jest istotny. To znak, że idziemy w dobrą stronę mówił w poniedziałek nadzorujący w Departamencie Skarbu USA walkę z finansami terrorystów David Cohen. Po zamachach z 11 września 2001 r. Waszyngton rzucił cały sztab agentów wywiadu gospodarczego do walki z finansowym zapleczem Al-Kaidy. Ich głównym zadaniem było odcięcie terrorystów od wielomilionowych datków płynących z krajów arabskich i rozsianej po całym świecie muzułmańskiej diaspory. Konsekwentnie prowadzona kampania przyniosła skutek - to m.in. z powodu spadku dopływu funduszy ludziom Bin Ladena nie udało się w ostatnich czterech latach przeprowadzić na Zachodzie żadnego spektakularnego zamachu.

Sukces amerykańskiej strategii polegał na uderzeniu w pośredników kwestujących" na rzecz al-Kaidy na całym świecie, w tym w USA. To z datków najbogatszych członków muzułmańskiej diaspory pochodzi lwia część dochodów organizacji. W przepływie pieniędzy do fundamentalistów ukrytych w górach Afganistanu, Pakistanu, Jemenu czy Algierii pomagały instytucje finansowe takie jak choćby działający w Szwajcarii Al-Taqwa Bank należący do Ahmeda Idrisa Nasreddina, jednego z mózgów operacji finansowania Al-Kaidy. Zanim pieniądze trafiły do terrorystów, przechodziły najpierw długą drogę przez konta należące do fikcyjnych firm zakładanych przez ludzi Nasreddina po to, by ukryć właściwych nadawców i odbiorców. Amerykanie, zamrażając konta związanych z Nasreddinem biznesmenów z Zatoki Perskiej, a także 50 organizacji działających pod płaszczykiem islamskich instytucji dobroczynnych a w rzeczywistości wspierających Al-Kaidę, tylko w pierwszych 12 miesiącach po zamachu na World Trade Center skonfiskowali 115 mln dolarów. Na efekty nie trzeba było długo czekać: z roku na rok finanse organizacji Bin Ladena topniały.

Tylko w tym roku najwyżsi rangą członkowie Al-Kaidy aż czterokrotnie apelowali do swoich sympatyków rozsianych po całym świecie o nadsyłanie pieniędzy, bez których grupa nie jest w stanie prowadzić działalności (organizacja ataku na World Trade Center w Nowym Jorku kosztowała Al-Kaidę ok. 0,5 mln dolarów). Ostatni i najbardziej dramatyczny z apeli wystosowano w lipcu, kiedy to organizacja otwarcie przyznała, że brak funduszy krzyżuje jej plany i odcina ją od nowych rekrutów.

Amerykanie przestrzegają jednak, że obecny sukces nie jest ostateczny. Wciąż nie udało się poskromić przepływu pieniędzy przez system tzw. hawali podziemną, islamską wersję Western Union, gdzie transakcje dokonywane są bez żadnych śladów na papierze. - Nie udało nam sie jeszcze odwieść wszystkich fundatorów od samej chęci (wspierania Al-Kaidy) - mówił Cohen.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja finansowa afgańskich talibów, którzy przed 2001 rokiem chętnie udzielali gościny Osamie Bin Ladenowi i jego współpracownikom. Talibscy watażkowie walczący z wojskami NATO, choć teoretycznie podlegający jednookiemu mulle Omarowi, działają w systemie zdecentralizowanym, z dużą dozą swobody i zdobywają pieniądze na wiele sposobów, z których przemyt opium to tylko jeden i wcale nie najbardziej znaczący. Agencja Antynarkotykowa ONZ szacuje, że talibowie czerpią rocznie 300 mln dolarów z upraw i przemytu afgańskiej heroiny. Do ogromnych sum za narkotyki dochodzi zwykła działalność przestępcza jak np. porwania dla okupu czy przemyt towarów.

Na terenach południowych i wschodnich prowincji kraju, talibowie uruchomili własną administrację, która działa równolegle z wspieranymi przez Zachód władzami w Kabulu. Talibscy gubernatorzy" zbierają od lokalnej ludności podatki - tzw. zakat (w świecie islamskim określa się tak datek na działalność dobroczynną). Zwyczajowo to 10 proc. dochodów. Pod parasolem rebeliantów działa też zwykły, legalny biznes. Samo wykrzewienie upraw opium nie wystarczy by uderzyć ich po kieszeni. Dopóki kontrolują wsie, i mają wpływy w miastach, dopóty będą skutecznie zbierać podatki na rzecz rebelii - mówi nam specjalista do spraw finansów talibskich z London School of Economics Antonio Giustozzi. Z tysięcy dolarów, które trafiają do kieszeni np. dowodzącego w Nuristanie Dosta Mohammeda czy rodziny Haqqanich, watażkowie opłacają swoje oddziały, kupują samochody, broń, sprzęt i amunicję. Za miesiąc walki u boku islamistów przeciętny ochotnik otrzymuje od 300 do 600 dolarów wynagrodzenia. Dla porównania szeregowy rządowej armii afgańskiej zarabia. miesięcznie 70 dolarów.

Analitycy nie mają złudzeń: bez pozbawienia talibów funduszy nie ma mowy o pokonaniu rebelii. Dlatego Amerykanie pod koniec lipca wyznaczyli specjalną grupę zadaniową złożoną z agentów FBI, CIA i urzędników Departamentu Skarbu, która ma zatrzymać dopływ funduszy pod Hindukusz, podobnie jak wcześniej zatrzymano strumień pieniędzy dla organizacji Bin Ladena. Według ekspertów walka z finansistami talibskimi będzie jednak o wiele trudniejsza. - Talibowie to nie scentralizowana organizacja jak Al-Kaida tylko luźno powiązany ruch. Lokalni komendanci nie są uzależnieni od dotacji zza granicy i potrafią w razie potrzeby zorganizować pieniądze pochodzące np. od okolicznych wieśniaków czy lokalnych biznesmenów. By pozbawić ich funduszy należy działać bardziej kompleksowo i wziąć na celownik mafijne organizacje z Azji Środkowej z którymi współpracują przy przemycie drogocennych kamieni i narkotyków mówi w rozmowie z nami Fabrice Pothier z Carnegie Endowment for World Peace.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj