Pomysł skontrolowania założonej przez Tadeusza Rydzyka szkoły Barbara Kudrycka przedstawiła w wywiadzie dla poniedziałkowej "Rzeczpospolitej". "Funkcją organów państwa, takich jak resort szkolnictwa wyższego, jest przede wszystkim działalność kontrolna i wykorzystam ją, by sprawdzić, czy szkoła ta nie narusza prawa" - powiedziała Kudrycka.

Te słowa zbulwersowały ojca Rydzyka, nazywanego w toruńskiej szkole "ojcem założycielem" bądź "ojcem rektorem-założycielem". "Takie mówienie, że państwo jest, by kontrolowało, to jest pomyłka. Państwo jest po to, by pomagało. Oczywiście wszystko zgodnie z prawem. Wszyscy obywatele mają równe prawa, tą samą godność, a nie że jedni są dobrzy, drudzy źli" - grzmiał duchowny.

"Ja to odbieram, że jest to zapowiedź represji. To są represje" - mówił ojciec Rydzyk na antenie swojej rozgłośni. "Jeszcze raz powtarzam, to są represje. I my będziemy odwoływać się, już się odwołujemy do was, do wszystkich słuchaczy Radia Maryja (...)".

"Proszę wszystkich słuchaczy żeby łaskawie zaczęli pytać panią minister: co to ma znaczyć? Bardzo proszę, piszcie wszyscy listy, wszyscy solidaryzujący się z nami, piszcie listy do pani minister nauki i szkolnictwa wyższego" - zaapelował ojciec Rydzyk.