Instytut Pamięci Narodowej dostał wreszcie od Włochów dokumentację śledztwa w sprawie zamachu na papieża Polaka. To 20 tysięcy stron na płytach CD. Przetłumaczenie wszystkiego wymaga jednak zatrudnienia całego batalionu tłumaczy. A na to... nie ma pieniędzy.

"Dokumenty poleżą na płytach CD, bo nie ma komu ich tłumaczyć" - tłumaczy prokurator Ewa Koj z katowickiego pionu śledczego IPN. Nie ma więc co liczyć, że prędko poznamy prawdę o zamachu na papieża.

Materiały udostępnione Polsce przez Włochów są w kilku językach - włoskim, tureckim, bułgarskim, niemieckim, a nawet niderlandzkim. Wśród nich jest, między innymi, wyrok skazujący Ali Agcę i wyrok uniewinniający Bułgarów podejrzanych o inspirowanie zamachu.

Kolejne 15 tysięcy stron akt dostaniemy na początku przyszłego roku - będą to między innymi stenogramy przesłuchań Alego Agcy i innych podejrzanych.

Bez dodatkowych pieniędzy, śledztwo prowadzone przez IPN stanie w miejscu.

"To populistyczny argument" - oburza się Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO. Tłumaczy, że IPN nie powinien narzekać na brak pieniędzy, bo jego budżet wzrósł przez ostatnie dwa lata o ponad 60 proc. Tym, według niego, nie może się poszczycić żadna inna instytucja. "Na takiej rangi śledztwo instytut powinien znaleźć pieniądze u siebie" - mówi Chlebowski.