To nie zdarzenie kryminalne, a błąd - tak o ostrzelaniu wioski Nangar Khel przez polskich żołnierzy mówi amerykański dowódca naszych oddziałów. Szef MON Bogdan Klich specjalnie poleciał do Afganistanu, by usłyszeć od pułkownika Martina Schweitzera, jak wyglądała akcja bojowa.
"Podobne błędy w amerykańskiej armii zdarzają się 2-3 razy w roku" - przyznał amerykański pułkownik. Zapewnił też naszego ministra, że będzie zeznawał przed polskim prokuratorem, jeśli zajdzie taka potrzeba. Aby jednak Schweitzer mógł składać wyjaśnienia w śledztwie, potrzebna jest zgoda jego dowódców. Nie wiadomo więc, kiedy i czy w ogóle pułkownik będzie zeznawał w tej sprawie.
Sześciu polskich żołnierzy, którzy w sierpniu ostrzelali wioskę Nangar Khel i zabili sześcioro cywilów - w tym także dzieci - będzie sądzonych za zbrodnię wojenną. Grozi im dożywocie.
Siódmy odpowie za atak na niebroniony obiekt cywilny. Może za to pójść na 25 lat za kraty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane