7 tysięcy złotych trzeba wydać na godzinę lotu śmigłowcem W-3 Sokół. Jeszcze więcej, bo aż 11 tysięcy złotych kosztuje godzina lotu większą maszyną - Mi-8. A takie właśnie maszyny są w 36. Pułku Lotnictwa Transportowego, który użyczył prokuratorom helikopterów - zauważa dziennik "Polska".

Nietrudno zatem policzyć, że użycie śmigłowców, które 13 lipca wystartowały z Warszawy w kierunku Gdyni, gdzie urzędował Ryszard Krauze, kosztowało co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Helikoptery wysłał minister obrony Aleksander Szczygło na wniosek ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Jak ustalił dziennik.pl, chodziło o zatrzymanie Ryszarda Krauzego zamieszanego w przeciek o akcji CBA w resorcie rolnictwa.

Tymczasem "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że gdy śmigłowce leciały po Krauzego, do domu i firmy biznesmena wchodzili agenci ABW. Mieli przeszukać biura Krauzego. Tej wersji wydarzeń zaprzecza jednak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "13 lipca 2007 roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie realizowali czynności procesowych w siedzibie spółki Prokom ani w miejscu zamieszkania pana Ryszarda Krauzego" - poinformowała dziennik.pl rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.