Akt oskarżenia trafił już do sądu. Na ławie oskarżonych zasiądzie 12 osób. To m.in. szefowie spółki MTK, projektanci hali i szefowie firmy, która była generalnym wykonawcą obiektu. Prokuratura uważa, że budynek zawalił się pod ciężarem leżącego na dachu śniegu, bo podczas jej budowy były "błędy i zaniechania". Błędem było również nieodśnieżenie dachu.

Reklama

Jak ustaliła prokuratura, kiedy na krótko przed katastrofą dach hali po raz kolejny ugiął się pod naporem śniegu, członkowie zarządu MTK - Nowozelandczyk Bruce R. oraz Ryszard Z. - i dyrektor techniczny spółki Adam H. nie zrobili niczego by zażegnać zagrożenie. Zamiast odśnieżać dach, pracownikom nakazano usuwać go z parkingów i dróg wokół pawilonu.

Szefów MTK obciążają e-maile, które sobie wysyłali. Wynika z nich, że wiedzieli o zagrożeniu. Dlatego prokuratura zarzuciła byłym szefom MTK umyślne sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy oraz nieumyślne doprowadzenie do niej.

Dodatkowo, jeden z projektantów hali odpowie nie tylko za katastrofę, ale również za posiadanie pornografii dziecięcej, którą policja znalazła na jego komputerze.

Dach hali zawalił się 28 stycznia 2006 roku. W pawilonie odbywały się międzynarodowe targi gołębi pocztowych. W chwili, gdy dach runął, w hali było około tysiąca osób. Pod gruzami zginęło 65 z nich.